Released on January 7, 2019

Thumbnail

Chodzę niby we mgle, to samo osiedle

Kroki stawiam lekko bo Prosecco weszło we mnie

Mijam swoją pętle, to jest moje miejsce

Długo pracowałem by być tu, gdzie teraz jestem

Wydzwoniłbym - babe, ale to chyba bez sens

Nawet nie odbierze przez to, co mówiłem wcześniej

Otwieram butelkę, pieczętuje petkiem

Obserwuje dym który porwany przez powietrze

Układa się w serce

I myślę o Niej

Nie wytarła butów - zamieszkała w mojej głowie

Chyba ma już dość przez jebaną monotonie

Ja polewam shoty i potykam się o schodek

God damn, mam gdzieś wszystkie inne panny

Nie chcę z inną tańczyć

Z Tobą nawet palmy w drinkach egzotyczne jak Ty

Niepotrzebne jachty, mamy git samarki

Plus dwie siatki - w nich browarki

Cztery koła on the parking

Ten track się nie skończy skitem

Kończę swoją płytę typie sypie w koło tyteks

W opinie mam wbite, sklejam słowa z bitem

A co drugi refren w całym syfie były hitem

Ja zbijam wite i won stąd, nadęty jak ponton

Zwijam się w sobie mam ten flawor jak wonton

Bywam głośny jak Hong Kong albo prosty jak lovesong

Albo spalony jak most pod Łazienkowsą

Co za kosmos combo shit, skumaj

Jak nad polską prosto dym - fruwa

A za show nam wpadnie kwit - w złotówach

Prędzej noc pod Kolską czy matura

Obok moja mała sobie słodko śpi, akurat

A mnie naszło żeby stąd ziom wyjść pohulać, skumaj