Underdog

By Siwers

On Huśtawki

Released on October 29, 2017

Thumbnail

[Zwrotka 1: Siwers]

Mam 34 na karku, głowę otwartą i najlepszy czas teraz

Grać chce tyle lat tu tak jak Deep Purple dopóki kręci się Ziemia

A jak robić hajs tu mam w małym palcu, autodestrukcje mam w genach

Jedynie Pan Bóg zna o mnie prawdę się nie pomylił w ocenach

Na świat muszę tu patrzeć z dużym dystansem zimnym jak Władywostok

Jak widzę tę farsę, kalka na kalce są prawie wszędzie jak hotspot

A farmazon tutaj staje się faktem wypowiedzianym po stokroć

I dajesz się ciągle złapać w pułapkę myśląc, że idziesz pod prąd

Na chłodno, nowe spojrzenie nic mi się nie pojebało

Ludzie znikają jak zaczniesz traktować ich z wzajemnością tak samo

Masz z tym problem, to twój problem ale tych ciągle ci mało

Jak ty mogłeś, ja też mogłem, chcesz możemy pójść na bok

Wszystko pozamarzało jest tylko mgła i mróz tu

Niektórzy nic nie kumają jak czegoś nie wiesz to sobie zgoogluj

Aktorzy się przewijają, chcą ze mną jechać na jednym wózku, bo

Wciąż na żyłach złota szukam tutaj pulsu


[Refren: Solka]

Kiedy cię nie trzyma nic, dzisiaj przed tobą ktoś zatrzasnął drzwi

Ty znowu idziesz po wiatr, w oczy sypią ci piach, nikt nie daje ci szans

I cięższy staje się twój krzyż, dziś w twym sercu zostaje po tym sznyt

Byłeś z tym sam na sam, wiesz ile jesteś wart, nic nie znaczy już strach


[Zwrotka 2: Siwers]

Robię muzykę na swoją modłę, ty łap to albo się odpierdol

To one way ticket, ej, hombre to nie gra prosta jak gameboy

Ja co weekend mam tu bombę, a w głowie kurwa mam Hebron

Mam taktykę na tę wojnę odjąć im mowę jak backdoor

Mam wiele talentów, zapas energii, a wciąż mam deficyt czasu

Wciąż memento mori, wciąż goni mnie termin, chcę wyjść z tego impasu

Wyjść bokiem z zakrętu, nachapać się pengi i wyrwać się z tego schematu

Nie mogę, bo po głowie chodzą mi bębny i sztuka dużego formatu

Doszedłem do tego etapu, muzyka stała się moją obsesją

Jest we mnie coś z psychopaty ale też jestem przy niej jak dziecko

Krążę tu jak elektron, działam pod czasu presją, dyryguję orkiestrą jak schizofrenik-maestro

To klasyczne morderstwo na tracku w sylabach zadane słowem

Weź nie ulegaj sugestiom, bo to ja tu nadstawiam głowę

Tak jak Bisz jestem tu bestią ale nigdy nie czułem się Bogiem

Może przez to, że zawsze wolałem być Underdogiem


[Refren: Solka]

Kiedy cię nie trzyma nic, dzisiaj przed tobą ktoś zatrzasnął drzwi

Ty znowu idziesz po wiatr, w oczy sypią ci piach, nikt nie daje ci szans

I wciąż się staje się twój krzyż, dziś w twym sercu zostaje po tym sznyt

Byłeś z tym sam na sam, wiesz ile jesteś wart, nic nie znaczy już strach


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]