Released on October 24, 2025

Thumbnail

Ej, Ten bit smakuje jak ten weed na schodkach w 98

Na klatówie, gdzie nikt jeszcze nie znał słowa Pośpiech

I pytam się sam siebie, czy to prawda jest czy to sen

Bo jestem w innym miejscu, niż wróżyli w radiowozie

Wszystko w zgodzie samym sobą, (od dawno zet?)

Sensu możesz nie widzieć, ważne ze dla mnie ma to sens

W domu odpowiedz mam, czemu już nie spotkasz mnie na dole

Tam zostało ego ziomie, reszta w samolocie

Za uszami troche, ale winny to jest ocet

Tylko zawód w oczach ojca dlugo nie przestawał boleć

Tamce dni i tamce noce strawił ogień

Szanse to ciepła wodę mam i gdzieś tam coś na potem

Ciągle w drodze, gdzie ta krew się miesza z potem

Silnik warkocze, w koło plotą bzdury, ja warkocze

W Hokej, za moment znikne gdzies za horyzontem

Na plecach plecak mam, pod butem Karknosze

REF CUTY Z UNHUMAN MIXTAPE KILKA PROSTYCH PRAWD 2009

Z bebechami na wierzchu…

Ale nie widza nas, jak łez w deszczu

Za rap 21 (dwadzieścia jeden) salw ze spluw

Kilku koleżków co spać nie może

Jak nie może spać Maleńczuk

Raczej nie z tych urodzonych w czepku

I mam to, tu w tym miejscu

To na wypadek gdybyś nie pamiętał już o sercu

Tylko o peklu

I jeśli chcesz się czymś flexować, to się skillem flexuj

Reszta to najwyżej zbiór kompleksów

I znam drogę w dól, jak wrzucony kamień do Dunaju

Wszyscy wszystko chcieliby tu na już, lub na zajaturz

Życie najchętniej kolportuje wkurw

Niech nie dzwoni, nie puka tu

Zakleszczył mi się stres

Wrzucić musze na luz

Ten bit to czarny hood i żółte timberlandy

Czarne okulary, życie w kratke,linie w kratki

Na osiedlu szybkie shoksy? Szybkie chmury, byle kanty

W Internetach chca nas uczyc byle tańczyć?