Released on May 20, 2016

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Oni jak pierdolili tak pierdolą i to bez kamagry

Nigdy nie grałem po to, by w ich oczach stać się fajny

Między nami nic nie było napisałby Asnyk

Żyj i daj żyć, albo szlifuj zadry na błysk

W literach jak ta Magda Masny siedzą

Pod każdym słowem podpisuję się nazwiskiem i imieniem

Szybuję jak te kajty, hejty Halt Die Fresse

Nieprzemakalny MC jakby otulał mnie brezent

Na niebie płonie Luna, a burza budzi Kajdżu

Pewnie paru ludzo kula, a kule wypluwa Magnum

Skilli mam mandżur, cel - Kilimandżaro

I nie rozkminiam innych, władam valyriańską stalą

Dziewięćdziesiątych naleciało, gdy tylko spada moje guano na dół salutuję fanom

Nie kręci taniec z chałą, strzepuję kurz z ramion

W końcu powiększam katalog ziom

[Refren] x2

My, inny niż Ci, za których masz nas

Miliony tras, las, blizny po upadkach

My to nie oni, oni to nie wszyscy, basta

Niesiemy blask i nie ma szans, by on zgasł w nas


[Zwrotka 2]

Kroki kreśli mi Janet Lim i nieważne, czy wierzą mi

Stoję po kolana w morzu możliwości

Oni nie dostrzegają nic, syf, za dużo dioptrii

Nic mnie nie łączy z nimi, chyba, że kolor krwii

Wrócił pierworodny, marnotrawny

Martwą ciszę szarpie stado moich harpii

Jak być to i mieć ziom, jak pić to na szklanki

My to nie oni, oni skitrani za IP

To projekt własny, a sny ziścił nam styl

Nie po te lajki zdzieramy nike'i w drodze na szczyt

Kitramy hajs i kilogramy frajdy

To nie my toniemy, tonie ich transatlantyk

Wyciągam łapska jak po swoje

W kółko Nascar, grand prix, meta, pęka Moet

Dla satysfakcji mijam kolejny OS

Nie robię niczego wbrew sobie


[Refren]

My, inny niż Ci, za których masz nas

Miliony tras, las, blizny po upadkach

My to nie oni, oni to nie wszyscy, basta

Niesiemy blask i nie ma szans, by on zgasł w nas


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]