Released on October 11, 2019

Thumbnail

[Zwrotka 1: Shellerini]

Stare obdrapane cztery kąty

W środku głowy stoi dom zły

Nocami zołzy uprawiają wokół niego pląsy

Nie daj im sobie wmówić, że jesteś ten z gorszych

W kółku płoną wąsy zwinięte w ten smoking

W tamtej dłoni brzytwa, choć ponoć to ziom był

A ci, co obcinają cię ze Skody to psy

To tylko dla dorosłych jak Fajbusiewicz z ostrym

Łączę kropki, byleby stąd wyjść

Mieszam emocje, znowu kleję tutaj coś z czymś

W tym czarcim żebrze topię klątwy, wynurzam zwrotki

I wciąż odwiedzam dziwne miejsca, niczym Rick i Morty

Mela na wątpliwości

Wszystko, co robisz, robisz dla tych, których nie da się zastąpić

I to nas łączy, to i morze toksyn

I może nie zabierze nas ze sobą odpływ, ziom


[Zwrotka 2: Koni]

Czasami umysł płata figle tu

W chuj nie wiadomo co wydarzy się za winklem znów

W zawieszeniu, jakbym przywoływał windę w dół

Patrzę na świat przez te przyciemniane pingle

Te chore myśli w bani tańczą wciąż

Dom zły, cztery ściany wrogo patrzą

To milowy krok w przód, szczęśliwy traf

Jeśli nie zbłądziłeś w labiryncie ludzkich spraw

Nie mam zamiaru słuchać bredni dziś

Niejeden sprzeda cię za judaszowy srebrnik

I wierz mi, opowieści dziwnej treści

Nie wszystko da się naprawić WD-40

Pusty pokój, o ćmoku słyszę ciszę

Pozorny spokój, gdy przede mną ten kieliszek

Wokół apatia, wokół szara pustka

Kim jest ta postać, która patrzy na mnie z lustra


[Zwrotka 3: Kaczor]

Codzienny test, własnych możliwości sprawdzian

Idziesz po kres wytrzymałości, klamka zapadła

I wiesz z marazmu bagna wyrwać się ciężko

Wbrew przyzwoitości, pcha cię ku podłości

Z zaciśniętą pięścią, tłumu mentalność stadna

Versus człowieczeństwo, wersów warta prawda

Gdzieś wewnętrzny sensor, od bagna z dala trzyma

Człowiek planuje, a dla diabła to kpina

Często, gdy twarz wykrzywia grymas

A ty trzymasz się brzytwy, by własny los przechytrzyć już

Czy znasz historii finał

Drażni jak terpentyna, żółć płynąca z zawistnych ust

Zbyt wiele jak na twój gust

Kto wrogiem, kto przyjacielem na mapie kłamstw i bluzgów

Szczere intencje na papier po burzy mózgów

Niech służą za napęd, jedziemy na jednym wózku