Released on December 29, 2015

Thumbnail

Znów ten rap gonię, może w chuj za to monet zbiorę

To nie koniec, wybór sprawia, że mikrofon płonie

Wyborową biorę, wchodzę w porę, choć to nie porniole

To wiesz, że zaraz ją zrobię

I na myśl nie przychodzi mi, by odstawić dziś

Może zrobię łyk, a może w mig zniknę w tym i nie będzie nic

Bo widziałem jak niejeden gnił i też mówił, że potrafi pić

Przecież wiem, że to cienka nić, znowu mówią mi

Weź pozbieraj kwit, dla nas zawsze są otwarte drzwi

Kilka piw, ekspedientka kpi

Klimat git, bo z każdą z nich, jesteśmy na Ty

To już nie sny, to już raczej koszmar

Żaden z nas nie śpi, ta noc może trochę potrwać

Jak na bani z kreski, non stop trwały kontakt

Zamuleni jak perszing, napaleni jak na Woźniak, o

Ona czy oni, czas goni, mamony mam na życie

Jak ziomy chwycę za broń i przeleję to na bicie

Po lepszym roku, lepsze gówno usłyszycie

Sycie dam bani zrycie, wtedy moje życie rozkminicie

Mówią "przyśpiesz tu brat", kto Ci dorówna?

Rap to nie konkurs typie, skąd Ty żeś się kurwa urwał

I mółbym pół dnia nakurwiać na trackach

A nocą bić rekordy na setkę, tak latam

Jak Adam się zmagam o kryształowe kule

Mam juz dwie, (heee), więc nie musze latać w ogóle

Lecz przelecę grę jak Kamil, Wojciech i będę królem

Niby pierwszy sezon, a mógłby przynieść mi fortunę ...

Zakładam g-schock, choć tu nie chodzi o fejm to teraz jebnę

Jedni karmią mnie ciszą - to śmiech, inni podbiją pewniej

Szanuję ludzi za słowa rzucane w face, niech

Inni uczą się słysząc, wtedy sens leci na werbel

I może nie przygarnie mnie żaden label

Nie gram o stawiane rzeźby, postaw bro, będzie przyjemniej

Jestem SHAG, jestem ewenementem

Teraz gram tak ten rap, nie jak przedtem

Teraz z sercem, pierdole presje i mowie więcej

Choć nieraz są tego różne konsekwencje

Lecz jak frajer burzy moją KON-WENCJĘ

Stworzę mu KON-dukt, rodzinie KON-dolencje

Bez napinki synki, ale nie czaję tej kminki

Nawijasz hot16 na raz albo urywki?

Masz skillsy, po to by wypierdolić w to magazynki

Wybór jest oczywisty - kto tutaj błyszczy ?!

Jeden liczył na beef, i po dobie dostał diss, ej

Beef se zjedz, jak my jemy Cię, już nie błyśniesz

Nie wrócisz bo wyszedłeś na pizdę

I cisnę, kto w tym momencie przejął biznes, tej

I to słabe jest, zamiast lokalnie wspierać się

Patrzysz komu udało, a komu nie udało się

Niemało widziało się, stara gwardia wie

Pójdź na HHBytom, tam się szanują, nie?

Tam się szanują, masz wybór