Released on January 23, 2025

Thumbnail

[Refren]

Pushin' P jak YSL, babe

Ona się dziwi, że ja wstaje wcześnie

Duży tyłek, ale mały headcase

Nie chce puścić mnie, by chciała sextape

Nie mogę słuchać już ich szamba z ulic

Jebać ich, ja muszę sam się lubić

Kozaki, co można tu gram im kupić

Ale nie mają co do garnka wrzucić

A z tych leszczy nikt nie jest taki jak ja

Oni sobie myślą, że to gra

Pokażę inny wymiar tak jak Musk

Aż strach się będzie bać


[Zwrotka 1]

Wstaję z rana, kiepa palę patrząc się na miasto

Ona wstaje za mną, zapomniała hasło

Mówię do niej o-ofiara, a nie OF-iara

Chodzi z dołu naga nocą po tych korytarzach

Szlafrok Fendi, french hands, w klapach Versace

Ona chce mieć kreskę, nie pyta o herbatkę

Kiedyś actavisa, dzisiaj tylko Don Julio

Nie wiem jak tak długo mogłem być z tą furią


[Refren]

Pushin’ P jak YSL, babe

Ona się dziwi, że ja wstaje wcześnie

Duży tyłek, ale mały headcase

Nie chce puścić mnie, by chciała sextape

Nie mogę słuchać już ich szamba z ulic

Jebać ich, ja muszę sam się lubić

Kozaki, co można tu gram im kupić

Ale nie mają co do garnka wrzucić

A z tych leszczy nikt nie jest taki jak ja

Oni sobie myślą, że to gra

Pokażę inny wymiar tak jak Musk

Aż strach się będzie bać


[Zwrotka 2]

Robi się noc nad miastem, wiszą czarne chmury

Ten hajs w kieszeni im zatyka całe dziury

Chodzę w Daydate'ach, które mam z czasów covida

Firma jest solidna, nie można z nami wygrać

Szacunek dla braci, teraz wszystko elegancko

Rzygam waszą transzą, na wyspę jedzie transport

President-suit Mariott, a nie ibis

Dziwka jest diabłem jak Iblis

Wspólnik wspólnika jest Iblis

Rest in peace, albo rest in piss


[Refren]

Pushin' P jak YSL, babe

Ona się dziwi, że ja wstaje wcześnie

Duży tyłek, ale mały headcase

Nie chce puścić mnie, by chciała sextape

Nie mogę słuchać już ich szamba z ulic

Jebać ich, ja muszę sam się lubić

Kozaki, co można tu gram im kupić

Ale nie mają co do garnka wrzucić