Released on August 15, 2025

Thumbnail

[Refren: Sentino]

Nie możesz grać, braciszku, nie baw się moim sianem

Bo zobaczysz żelazo i wyjdziesz z wielkim bangiem

Ja tylko coś naciskam jak na fortepianie

Ta jedna kreska nie czyni Cię wielkim chamem

Kieszenie napchane sałatą jak u weganów

Wyleciałem z grona odbudowałem tu się z gramów

Oni tu skaczą po rurach jak Mario

Ja liczę banknoty zaufanym, cardio


[Zwrotka 1: Sentino]

Nowy piramidy chain dla tych co nienawidzą mnie

Cardio przez pół nocy, zostawiam te witaminy w niej

Klapki Miu Miu, ona jebie negatywny fame

Przy tobie zamulona jak przez kurwa 3 godzinny sen

Cielęca skóra, Stefano Ricci, implanty w dupie przy czym ciało anoreksji

Honey Jack i kiepy, moja dieta podczas nagrywań

Za jakiś czas, zobaczysz las, tak jak Kazachstan

Nie ma już o czym gadać, ruszam z bratem na sam szczyt

Powinni nam procenty dać, czuję się już czasem rich

Nie noszę już Balenciaga

Za dużo dram, za dużo noży, w plecach wkręty mam

I wolę siedzieć sam w outficie Diora w Bentayga

Nie ma tu hien przy stole, proszę to już stop

Bo ten co kręci nosem człowiek to mój opp

Jak mogłem wytrzymać napięcie to chwała mi

Ten sprzęt to jak AP - automatic


[Refren: Sentino]

Nie możesz grać, braciszku, nie baw się moim sianem

Bo zobaczysz żelazo i wyjdziesz z wielkim bangiem

Ja tylko coś naciskam jak na fortepianie

Ta jedna kreska nie czyni Cię wielkim chamem

Kieszenie napchane sałatą jak u weganów

Wyleciałem z grona odbudowałem tu się z gramów

Oni tu skaczą po rurach jak Mario

Ja liczę banknoty zaufanym, cardio


[Zwrotka 2: Koneser]

Otwieram oczy, nawet już nie cieszy banknot

Widziałem każdy obraz w lęku, nerwica jak Van Gogh

Chora dusza, na to nie pomoże nic już

A nie łapię za butelkę, bo bym w grobie leżał dawno

Ilu braci spadło na dno, no a ilu wbiło nóż

Tu niziny na ulicach, kino dusz

Chciałbyś tutaj zostać, nigdy tutaj nie byłeś

A tego życia nie opisze milion słów

Idę daleko tam, bez zgiełku diabła

Ubrany na czarno tak, by zniknąć w cieniu miasta

Czasem dziwie się, że żyje jeszcze mamo

Skoro za dzieciaka zaliczyłem falstart

To nie koniec, jeszcze przyjdzie czas

Czasem mam już dosyć, kiedy widzę was

Zapałki na sufitach w klatkach, niczym stalaktyty

Ale pora postawić swą willę w las


[Refren: Sentino]

Nie możesz grać, braciszku, nie baw się moim sianem

Bo zobaczysz żelazo i wyjdziesz z wielkim bangiem

Ja tylko coś naciskam jak na fortepianie

Ta jedna kreska nie czyni Cię wielkim chamem

Kieszenie napchane sałatą jak u weganów

Wyleciałem z grona odbudowałem tu się z gramów

Oni tu skaczą po rurach jak Mario

Ja liczę banknoty zaufanym, cardio