Released on June 22, 2022

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Blanty na balkonie, w pojedynkę pierwszy raz

Biję się z myślami niczym Ali, kiedy wstać

Mam kolana już obtarte od tych niewerbalnych modlitw

Alegoria mojej duszy dzisiaj popękany chodnik, bo

Nie jestem pewien przyszłości

Pewność mam tylko do skillów aktorskich

Kto mnie zrozumie, gdy sam nie potrafię

Wciąż jestem dzieckiem bo wciąż mam huśtawkę (nastrojów)

Szczyt a patrzę w dół

Me lęki w party tour

Jak źle jest dobrze wiesz

Pogłęb lub wyliż z ran

Mam tylko siebie więc

Docenię to co mam


[Refren]

Widzę, widzę, widzę

Nowe horyzonty, mogę dostać visę

Ale lustro tylko tak dobrze zna

Prawie jak ja

Widzę, widzę, widzę

Moje oczy nadal niszczą perspektywę

Może zerwę kiedyś kajdany tam

Gdzie nowy świat

(Gdzie nowy świat)

(Gdzie nowy świat)


[Zwrotka 2]

Hej, pocałuj mnie ostatni raz

Tylko wtedy nie ogarniał strach

Parę złych myśli i parę doświadczeń

Chłodnawy prysznic, zdał mi tę sprawę

Że żyje by żyć a nie przeżyć

Łatwo zapomnieć wierz mi

Mogę wylecieć z kraju i wrócić po kilku latach

Serio lata mi pogrzeb, jak chcemy zagrać va banque

Pękła bańka, za rok nie wiem co wsadzę do garnka

Zrobię sos a może wezmę swego stróża do tańca (wow)

Nie sprzedam talentu za grosze, bo to jest farmazon

Nie jestem Harvey Dent, bo dziś jeszcze wychodzę z twarzą

Nie chcę tu słyszeć pozytywów z jednej strony, Van Gogh

Na łożu śmierci chcę powiedzieć sam, że było warto


[Refren]

Widzę, widzę, widzę

Nowe horyzonty, mogę dostać visę

Ale lustro tylko tak dobrze zna

Prawie jak ja

Widzę, widzę, widzę

Moje oczy nadal niszczą perspektywę

Może zerwę kiedyś kajdany tam

Gdzie nowy świat