[Zwrotka 1]
Blanty na balkonie, w pojedynkę pierwszy raz
Biję się z myślami niczym Ali, kiedy wstać
Mam kolana już obtarte od tych niewerbalnych modlitw
Alegoria mojej duszy dzisiaj popękany chodnik, bo
Nie jestem pewien przyszłości
Pewność mam tylko do skillów aktorskich
Kto mnie zrozumie, gdy sam nie potrafię
Wciąż jestem dzieckiem bo wciąż mam huśtawkę (nastrojów)
Szczyt a patrzę w dół
Me lęki w party tour
Jak źle jest dobrze wiesz
Pogłęb lub wyliż z ran
Mam tylko siebie więc
Docenię to co mam
[Refren]
Widzę, widzę, widzę
Nowe horyzonty, mogę dostać visę
Ale lustro tylko tak dobrze zna
Prawie jak ja
Widzę, widzę, widzę
Moje oczy nadal niszczą perspektywę
Może zerwę kiedyś kajdany tam
Gdzie nowy świat
(Gdzie nowy świat)
(Gdzie nowy świat)
[Zwrotka 2]
Hej, pocałuj mnie ostatni raz
Tylko wtedy nie ogarniał strach
Parę złych myśli i parę doświadczeń
Chłodnawy prysznic, zdał mi tę sprawę
Że żyje by żyć a nie przeżyć
Łatwo zapomnieć wierz mi
Mogę wylecieć z kraju i wrócić po kilku latach
Serio lata mi pogrzeb, jak chcemy zagrać va banque
Pękła bańka, za rok nie wiem co wsadzę do garnka
Zrobię sos a może wezmę swego stróża do tańca (wow)
Nie sprzedam talentu za grosze, bo to jest farmazon
Nie jestem Harvey Dent, bo dziś jeszcze wychodzę z twarzą
Nie chcę tu słyszeć pozytywów z jednej strony, Van Gogh
Na łożu śmierci chcę powiedzieć sam, że było warto
[Refren]
Widzę, widzę, widzę
Nowe horyzonty, mogę dostać visę
Ale lustro tylko tak dobrze zna
Prawie jak ja
Widzę, widzę, widzę
Moje oczy nadal niszczą perspektywę
Może zerwę kiedyś kajdany tam
Gdzie nowy świat