Released on March 28, 2022

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Na balkonie znowu kryję bladą twarz

Z moich ust wymyka się srebrzysty gaz

Pusty wzrok na małych świateł plac

Które z nich to ta

Które z nich mi pokazywał świat

Pierwszy raz tak w tej palecie barw

Wizja razy dwa no i zawartość szkła

Nie liczę godzin, a mało do dnia

Do dna pcham procent

Nie odzywam słowem

Dotknąłem no i sięgam dna

Co poszło nie tak?

Tanie alkohole dekorują stół

Przewrócone szklanki, przewrócony trup

Papierosy w dłoni, nie chce tego czuć

Kopię własny grób

Nie pijemy dzisiaj ze wspólnego szkła

Przez to właśnie czuję, że mi coś nie tak

Wierz mi skarbie, nie chcę tego czuć

Nie chcę ale


[Refren]

Gubię cię w snach, nie raz

Jeśli jestеm w stanie w nocy spać to

Gubię cię tam

Gdzie znalazłem kiеdyś twój stłumiony blask

Tam gdzie kiedyś pokazałaś twarz

Nagą duszę mi nie jeden raz

Gdzie ostatni tlenu wspólny haust

Gubię cię w snach

Gdy zamykam oczy widzę twoją twarz

Nie widzę już siebie, nie widzę już nas

To nie schodzi ze mnie jak wczorajszy kac


[Zwrotka 2]

W stronę tam gdzie właśnie twoje krzesło

Kolejka by cię uraczyć jedną

Wódka da nam dzisiaj wspólne piekło

W przełyku i w sercu pęto

Nie jest mi lekko, z tą świadomością

Że lekką ręką, pełno ich obok

Tracę świadomość, twój brak wokoło

Nie jestem sobą, bo


[Refren]

Gubię cię w snach, nie raz

Jeśli jestem w stanie w nocy spać to

Gubię cię tam

Gdzie znalazłem kiedyś twój stłumiony blask

Tam gdzie kiedyś pokazałaś twarz

Nagą duszę mi nie jeden raz

Gdzie ostatni tlenu wspólny haust

Gubię cię w snach

Gdy zamykam oczy widzę twoją twarz

Nie widzę już siebie, nie widzę już nas

To nie schodzi ze mnie jak wczorajszy kac