[Zwrotka 1]
Wstałem lewą nogą znowu ciągnę lewarek
Nie rzucę na was okiem no bo oba znowu zaspane
Robię pit stop pod mieszkaniem, już wiesz co będzie grane
Zimny prysznic, szybka szamka i nowe ubranie (yessir)
Szybki spacer na przystanek jak aeroplanem
PRL mam przed oczami myli się tramwajem
Wstaje pan i mam wrażenie że dusi go pośpiech
Chamsko prosi mnie o bilet mówię: bardzo proszę
“Po terminie”, dezodorant chyba masz po terminie
Które drzwi by tu sforsować zanim stówę zawinie
Nagle leci pierwszy prosty w dziobek pana kanara
Łysy z końca tramwaju mówi językiem ciała (ciao)
To jest szansa dla mnie tak jak jеdna z wielu
Więc spierdalam po omacku z placu bohaterów
Kazimiеrz dla mnie rzut beretem, to kolejny pit stop
Podręcznikowy Żyd z pejsami wzrokiem prosi “idź stąd” (szalom)
[Refren]
Moje taxi widzi świat trochę z innych barw
Widzi łzy i pożegnania
Ale znowu wrzuca bieg i gaz (uh)
Naraz (uh, mhm)
Łza spada na maskę, wolno leci czas
Z radia leci Californii bas
Dla nas koła, asfalt, gaz
Naraz (yeah yeah yeah)
[Zwrotka 2]
Kasia z bolta znów wysyła zniżkę
Trzymam portfel, dokumenty, fona coraz bliżej
Rynek piękny o tej porze no i porze roku
Wokół tyle różnych knajpek ile różnych osób
Pójdę zaraz do więzienia bo zachlałem w trupa
Młode panny z IQ równym ich rozmiarom buta
Młodzi panowie mają pełno dziur w spodniach
Nie mają rozporka za to szyja cała złota, no popatrz
Całe miasto pachnie niczym Dior Sauvage
Szlug naraz, kręci raban jakiś pan w glanach
Szok, ten sam łysy ziom strzeże bram raju
“W tych butach mi nie wejdziesz, klub nie dla peda-” Mhm
Młody pedant strzeże savoir vivre
Już pokazał co potrafi pokolenie dziś
Świeży kebab na chodniku, obok jego szef
Pijani anglicy podsumują “rest in peace mate”
Do hotelu z nią nie wrócę
Living life to the fullest, w butli zimny trunek, rozumiesz
Śladem, który nie da drugich szans
Śladem, którym łatwiej zgubić ten swój własny ślad
Mam dwie dychy w dłoni
W przełyku tytoń i tonik
Wadę wymowy i mix różnorakich alkoholi
We krwi, taksówkarz machnął mi
Widzę w nim siebie, a nie powinienem przecież pić
[Refren]
Moje taxi widzi świat trochę z innych barw
Widzi łzy i pożegnania
Ale znowu wrzuca bieg i gaz (uh)
Naraz (uh, mhm)
Łza spada na maskę, wolno leci czas
Z radia leci Californii bas
Dla nas koła, asfalt, gaz
Naraz (yeah yeah yeah)