Released on June 22, 2022

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Wstałem lewą nogą znowu ciągnę lewarek

Nie rzucę na was okiem no bo oba znowu zaspane

Robię pit stop pod mieszkaniem, już wiesz co będzie grane

Zimny prysznic, szybka szamka i nowe ubranie (yessir)

Szybki spacer na przystanek jak aeroplanem

PRL mam przed oczami myli się tramwajem

Wstaje pan i mam wrażenie że dusi go pośpiech

Chamsko prosi mnie o bilet mówię: bardzo proszę

“Po terminie”, dezodorant chyba masz po terminie

Które drzwi by tu sforsować zanim stówę zawinie

Nagle leci pierwszy prosty w dziobek pana kanara

Łysy z końca tramwaju mówi językiem ciała (ciao)

To jest szansa dla mnie tak jak jеdna z wielu

Więc spierdalam po omacku z placu bohaterów

Kazimiеrz dla mnie rzut beretem, to kolejny pit stop

Podręcznikowy Żyd z pejsami wzrokiem prosi “idź stąd” (szalom)


[Refren]

Moje taxi widzi świat trochę z innych barw

Widzi łzy i pożegnania

Ale znowu wrzuca bieg i gaz (uh)

Naraz (uh, mhm)

Łza spada na maskę, wolno leci czas

Z radia leci Californii bas

Dla nas koła, asfalt, gaz

Naraz (yeah yeah yeah)


[Zwrotka 2]

Kasia z bolta znów wysyła zniżkę

Trzymam portfel, dokumenty, fona coraz bliżej

Rynek piękny o tej porze no i porze roku

Wokół tyle różnych knajpek ile różnych osób

Pójdę zaraz do więzienia bo zachlałem w trupa

Młode panny z IQ równym ich rozmiarom buta

Młodzi panowie mają pełno dziur w spodniach

Nie mają rozporka za to szyja cała złota, no popatrz

Całe miasto pachnie niczym Dior Sauvage

Szlug naraz, kręci raban jakiś pan w glanach

Szok, ten sam łysy ziom strzeże bram raju

“W tych butach mi nie wejdziesz, klub nie dla peda-” Mhm

Młody pedant strzeże savoir vivre

Już pokazał co potrafi pokolenie dziś

Świeży kebab na chodniku, obok jego szef

Pijani anglicy podsumują “rest in peace mate”

Do hotelu z nią nie wrócę

Living life to the fullest, w butli zimny trunek, rozumiesz

Śladem, który nie da drugich szans

Śladem, którym łatwiej zgubić ten swój własny ślad

Mam dwie dychy w dłoni

W przełyku tytoń i tonik

Wadę wymowy i mix różnorakich alkoholi

We krwi, taksówkarz machnął mi

Widzę w nim siebie, a nie powinienem przecież pić


[Refren]

Moje taxi widzi świat trochę z innych barw

Widzi łzy i pożegnania

Ale znowu wrzuca bieg i gaz (uh)

Naraz (uh, mhm)

Łza spada na maskę, wolno leci czas

Z radia leci Californii bas

Dla nas koła, asfalt, gaz

Naraz (yeah yeah yeah)