Released on November 19, 2013

Thumbnail

[Verse 1]

Gnębi mnie własna duma jakbym mieszkał w Rosji

Szybko to skumasz, chce ciągle coś robić

A tu tylko przygody, kłopoty no i stany

Przez które sam nie wiem co nazywać pojebanym

Mam plany, rozkmine, rap jest temu winien

Ja jestem mu winien coś więcej niż werset o winie i dziewczynie

Coś więcej niż chwile, gdy do mnie podejdziesz

Uściśniesz ręke - to dla mnie cenne

Ale nie kryje, że bez tego jestem tym samym skurwysynem

Wjeżdżam ze stylem, który sam stworzyłem - koniec

Sarius - mrówka, co poluje na słonie


[Verse 2]

Za pięć bitów 0:00 więc to czas na

Patrol miasta dziura ciasna ale własna

Jak moja skóra warta więcej niż kafla

Hajsu masz nadmiar akurat masz farta

Ja nie mam farta, patrze na ciebie

Poznaj mnie lepiej siadaj daj blete

Wiesz co mnie wkurwia? życie jak w sklepie

Masz hajs to bierzesz, spójrz na kieszenie

Wciąż wiele możesz nawet jak jest niewiele

Dziś lufa z przyjacielem jutro kilo z kartelem dziś

Wchodzę na scene, jutro to mój teren

Rapu pudelek, raz kochaj raz niszcz

Nie wchodzę na ten krzyż, nie wstanę za 3 dni

Może nawet nie zrobię tego co byś zrobił ty

Bo mam swoje tempo, wszystko mi jedno

Co bym nie robił pierdole społeczeństwo


[Verse 3]

Tylko stare dziwki już nie czują co robią

Temat nie jest mi bliski nie wejde nawet nogą

Stoję obok, zbieram wyrazy twarzy robie zdania

Niosą je jak torby warzyw od samego rana ludzie

Którzy są tacy jak ja, duszę zostawili w pracy

No... prawie jak ja

I dla ciebie może być już nawet nagi ten świat

A nie zmienisz tego za pomocą władzy i praw

Nie zmienisz tego... wiem to na pewno

Sarius Eprom robią co chcą gdzie chcą

Co chcą gdzie chcą...