Przerywamy Program

By Sarius

On Blisko Leży Obraz Końca

Released on November 19, 2013

Thumbnail

[Zwrotka 1: Sarius]

Po ulicach chodzę, jakbym szedł z mikrofonem

I na drodze mojej tu i tu zapala się zielone

Trzymam się z dala ziomek, gdy wielu pozwala sobie

By kiwał ich jakiś polityczny pionek, moment

To brzmi kurwa jak przednie żarty

I stary człowiek umiera będąc wcześniej martwym

Świat nienormalny skoro brednie mówią fakty

Zwyrodniałe matki to telewizyjne gwiazdy

Wieczorami kurwy, za dnia szafiarki

Pokazują dupy, zbierają na studia w Anglii

Szaraki oglądają, leci stado smsów

Prosto z sedesu, do mercedesów

Uwierzyli, jak jury życzyło im sukcesów

Jak żyli tak żyją, nie zmienili się w prezesów

Wartość ich emerytury ktoś zostawia na melanżu

Przerwij program, masz coraz mniej czasu!


[Zwrotka 2: Hades]

Nie chcę na nich patrzeć, nie chcę ich słuchać

Wciskam pauzę ich gówno to miękka kupa

Wyrzucam to przez okno, wolę włączyć radio

W kółko to samo, ja pierdolę, jaki hardcore

Zmieniam pasmo, informacji pan redaktor

Głosem pedała opowiada mi prawdziwe kłamstwo

Nic za darmo - Reklama dźwignią

Wiadomo czego, nie wiem, czemu dźwiga rzeczywistość?

Nic nowego, nie odkrywam Ameryki

Hamuje, wyjmuję ze stacyjki kluczyki

Idę po schodach, trzecie piętro, stromo

Papieroski i wóda – nie ma lekko, wiadomo

Gdzie pilot?

Chce włączyć telewizor, z dziewczyną obejrzeć film

A tu uśmiechnięta morda

Bez przejęcia gada, że gdzieś tam wybuchła bomba

Za co Ci płacą chuju?! Przerwij program!


[Zwrotka 3: O.S.T.R.]

A ty co się na mnie lampisz, jakbyś zobaczył papieża

Jebać pedofili, w TV wiara kontra wiedza

Pytam: Dokąd to zmierza?

Widać złoto na skwerach

Boga nie ma, chuj Ci w dupę

Chciałeś, słowo harcerza

No i po co afera, nie ma tu niemych istot

Skurwysyny w maskach fałszują rzeczywistość

Nazywaj to religią i tak nie oszukasz drani

Nie ma granic, mogę zabić, nieważne co błogosławisz

Dla równowagi bieda, z bogactwem na zmianę

Sushi w garniturach, kontra my na chińskiej szamie

Każdy w oczy kłamie, to widać jak zza szyby

Tu masz osiedlową prawdę

Skurwielu nic na niby, mam swój plan

W ogniu serce jak Vietcong

I chuj, że w świetle prawa jestem przestępcą

Bałuty reprezent ziom z Budowlanych Central

Wybuchowi jak Belfast

Agresja na osiedlach

Pokój prawilnym złodziejom na zawsze

ŁDZ, pewne rzeczy się nie dzieją przypadkiem

Teofilów w pułapce masz jedynych prawdziwych

Pamiętaj, że nie wszystko jest takie, jak widzisz


[Tekst i adnotacje na Genius Polska]