Released on July 24, 2018

56K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Chciałem tylko komuś siebie dać, komuś siebie dać, komuś siebie dać, kurtyna

Zawsze gdy opada kończę sam, kończę tutaj sam, kończę tutaj sam, jak widać

Oglądam filmy o chwilach, jakieś brednie o happy endach

Wiem miałem skończyć nawijać, próbowałem to zawiesić ale wyszło jak widać

To mnie już nie zabija to, że jestem tutaj sam, jeszcze siłę mam, i ja

Najpiękniejszy dzień życia, to ten dzisiaj, w którym pójdę tak, pójdę śmiejąc się wam w twarz

Zapamiętaj tak bywa, mam nadzieje lepiej uczyć się na cudzych błędach

"Witaj" jeszcze powiemy sobie, chyba, że nie wybieracie się prosto do piekła, tak bywa

Chciałem tylko zrobić coś dla was, zrobić coś dla was, zrobić coś dla was, a nijak

Miał się do tego ten hajs, do tego ten świat, dotyku mi brak moja miła

Może to moja wina, powinienem się nauczyć jak żyć normalnie

A chcę tylko tych wrażeń i pierdolić świat ten, pierdolić świat ten

Bez ciebie ten papieros trwa naprawdę krótko

Tylko gdy odchodzisz, wtedy siedzę tutaj z wódką

Oddałbym ci całą krew bo mam alkohol, chuj w to

Mgła nachodzi mi na oczy już powoli, zrób to

Zostawiony bez kontroli, kontrolują mnie demony

Czy po prostu zostawiony? To pierdoli mnie już z każdej strony

Sama o tym pomyśl, czuję się jak uwolniony, daję ci nóż

A ty przyłóż go do skroni, dobry wybór

Też bym wybrał to miejsce, ale nie mam miejsca w dłoni, papierosy są ważniejsze

Siedzę tak bezosobowy, nie wiem czy tu jestem


[Bridge]

Znów siedzę z tym drinem, jak spotkanie z grzechem

Widzę kurtynę, nie patrzę za siebie

Wiem, to co myślę jest bezużyteczne

Za kurtyną jestem, nie wiem gdzie jest przejście


[Refren]

To rana, która cię zaboli, to fakt

Jak uświadomisz to sobie w nocy

Jak bardzo stałeś się gorszy, mama

I ty nie poradzisz nic na te kłopoty

Podnosisz oczy, kurtyna spada

Jedyne co widzisz, o tobie prawda

Przez ciszę słyszysz "wracaj do diabła"

Spójrz za kurtynę, już nie ma tam was

To rana, która cię zaboli, to fakt

Jak uświadomisz to sobie w nocy

Jak bardzo stałeś się gorszy, mama

I ty nie poradzisz nic na te kłopoty

Podnosisz oczy, kurtyna spada

Jedyne co widzisz, o tobie prawda

Przez ciszę słyszysz "wracaj do diabła"

Spójrz za kurtynę, już nie ma tam was


[Zwrotka 2]

Pytasz mnie ile mam lat

Przecież nie musisz mnie znać kurwa mać

Przecież widzę to, dałabyś mi co bym chciał

Ale nie chcę cię zabijać, kurtyna

Puść mnie, już nie trzymaj

Tego co mi płynie w żyłach

Połóżcie obok wina i spierdalać, bo to moja chwila

Śmieje się jak patrzę po tych ryjach co tu się zebrali

Myślą że nie widać, że się sami trzęsą cali

Śmieje się z analiz, właśnie znowu napisali

Że mam jakieś braki w endorfinach

Recepty w życiorysach to nie recepty na życie

Jeśli widzisz mnie w tych liniach to znaczy że z tobą idę

Stoję tylko gdzieś daleko, patrzę jak ktoś inny patrzy w twoje oczy, a ty na telefon


[Bridge]

Stoję za kurtyną, wiesz to

Muszę jakoś wdech wziąć

Pragnę tylko tej trucizny wiedząc, że chcąc nie chcąc

Skończy się to dla mnie kiepsko

To jak efekt samoistny, dwa minusy dają plus

Żeby sprzyjać tej decyzji, żeby nienawidzić wszystkich

Choć na końcu i tak nie zabierzesz mnie ze sobą

Nie pozwolę się zatrzymać, kurtyna


[Refren]

To rana, która cię zaboli, to fakt

Jak uświadomisz to sobie w nocy

Jak bardzo stałeś się gorszy, mama

I ty nie poradzisz nic na te kłopoty

Podnosisz oczy, kurtyna spada

Jedyne co widzisz, o tobie prawda

Przez ciszę słyszysz "wracaj do diabła"

Spójrz za kurtynę, już nie ma tam was

To rana, która cię zaboli, to fakt

Jak uświadomisz to sobie w nocy

Jak bardzo stałeś się gorszy, mama

I ty nie poradzisz nic na te kłopoty

Podnosisz oczy, kurtyna spada

Jedyne co widzisz, o tobie prawda

Przez ciszę słyszysz "wracaj do diabła"

Spójrz za kurtynę, już nie ma tam was