Jedynak

By Sarius

On Antihype

Released on November 7, 2017

34K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Obojętna mina, mało się odzywam

Umiem być zabawny, coś jak Robin Williams

Jak wyjdę do towarzystwa - przynieś mi dwa wina

Nudzi mnie każdy, nie śmieszą żarty

Żadna rozrywka się do lustra napinać

A ksywa twojej gwiazdy, dla mnie jakaś ksywa

Nie obchodzi mnie liga i wczorajszy finał

Wybacz, ale mówisz mądrze, jak się nie odzywasz

I na pewno nie dotyczy mnie twoja muzyka

Bo jest dla mnie obrzydliwa, jak całe ich życia

Postać tragiczna, gusta tego bydła

Robią ze mnie samotnika, nie chcę taki bywać

Tylko ludzie z Tysiąclecia i wypad na piwa

To ta chwila, że jest nieźle szkołę powspominać

Bardzo lubię i w ogóle teraz w duszy pusto

A ludzie sukcesu, jak to słyszą to puchną

Jak nie kręcą cię te czasy, to patrzą jak na debila

Jesteś nieudacznik, trudno, mogą mnie zabijać

Ja sam się zabijam, trójkąt

Niech wsadzą w to kółko wzajemnej adoracji

Ja mam dziewięćdziesiąt stopni, mój styl parzy i jest prosty, ukłon

Ludzi którzy myślą, że są lepsi znaczy dla mnie gówno, szczerze

Przyjdź mnie osądzić, wbij do mnie na chatę, na dnie

Bo tam mieszkam, hehe, wyjebane mam na ciebie, ciebie i kolegę

Cały payment przepierdalam na depresje, już się nie wyleczę

To jak świat – chory umysł, zjadłaś wszystkie rozumy

W końcu pękniesz z dumy, to tylko kwestia wódy, dramat

Tyle rzeczy już byś chciała

Co tak nic nie mówię, bo nie lubię mówić, nara

Chodzę sam po lasach, docieram do różnych ruin

Jest mi zimno, gdzie jest kasa, muszę ją przytulić

Mam te banknoty w nosie tylko kiedy patrzę w lustro

Lubię zamówić sushi, kiedy jest mi smutno


[Refren]

Je, je

Jest to pewne raczej jak

Je, je

Jestem jedynakiem jak

Je, je, jedynakiem

Gdzieś cię odnajdę, siostro i bracie

I nie wiem, może naprawdę

Jesteśmy dla siebie pokarmem

Ja nie chcę, wierzyć w tę prawdę

Wierzę w tę szansę, siostro i bracie

Je, je

Jest to pewne raczej jak

Je, je

Jestem jedynakiem jak

Je, je, jedynakiem

Gdzieś cię odnajdę, siostro i bracie

I nie wiem, może naprawdę

Jesteśmy dla siebie pokarmem

Ja nie chcę, wierzyć w tę prawdę

Wierzę w tę szansę, siostro i bracie


[Zwrotka 2]

Ciągle myślę nad czymś, ciągle myślę nad czymś

Nieobecny jakbym jechał grać dziś

Zamykam oczy, jestem mały, lekka jest psychika

Widzę ludzi na zabawie, trzecich urodzinach

Otwieram, już nie widać, umarł prawie każdy

Muszę siedzieć sam z tym dzisiaj

Teraz siedzę sam z tym

Jestem jedynak, tam gdzie rzucę plecak, tam moja siedziba

Jak przywiążesz się do ludzi, zaczną okłamywać

Nie chcę by ktokolwiek się przeze mnie załamywał

Moje czyny amunicja, którą będą mnie zabijać

Stoję jak jedynak, reszta to zwykłe parówki

Co ich uczyniła chwila ludźmi, dali splendor głupcy

Nie mów mi, byłem taki dobry chłopaczyna

Biały gołąb spadł na drogę, głowę rozjechał mu szesnastokołowiec

Nikt nie jest przyjaciel, a każdy jest ziomek

Nikt nie chce tej kabzy, to ja ją zabiorę

Się stanę symbolem, jak wygrać to wszystko, stracić to potem

Przez własną wolę, nikt mi nie pomoże

Choć wielu powie o mnie spoko koleś

Pierdole te pomoce, już Cię uświadomię


[Refren]

Je, je

Jest to pewne raczej jak

Je, je

Jestem jedynakiem jak

Je, je, jedynakiem

Gdzieś cię odnajdę, siostro i bracie

I nie wiem, może naprawdę

Jesteśmy dla siebie pokarmem

Ja nie chcę, wierzyć w tę prawdę

Wierzę w tę szansę, siostro i bracie

Je, je

Jest to pewne raczej jak

Je, je

Jestem jedynakiem jak

Je, je, jedynakiem

Gdzieś cię odnajdę, siostro i bracie

I nie wiem, może naprawdę

Jesteśmy dla siebie pokarmem

Ja nie chcę, wierzyć w tę prawdę

Wierzę w tę szansę, siostro i bracie


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]