Midnight Mistic

By Samouk

Thumbnail

Obudziłem się po latach, wokół nic się nie zmieniło

W snach jak zwykle niewidomy, w pamięci parę imion

Trzykrotnie głośno powtarzam, a echo płynie co stokroć

Ambitnie chcę to opisać, kiedy moje kwiaty mokną

Upaja zapach wolności, ale czasami zbyt mocno

Dzisiaj patrząc przed siebie, chcę je tylko dotknąć

Każdy jest podobny do mnie bo czeka na swoją kolej

Rozkwita gdzieś w zaciszu odbiegając od pokoleń

Wiem, że mam szczęście bo wyrosłem dość wysoko

Pracowałem nad tym sam pod księżycem późną nocą

Przez ten cały długi czas przybrałem jeden kolor

Ślepym wzorkiem na świat zagarniam ziemie dłonią

Jestem tą samą osobę tylko dziś parę lat starszą

Wiem, że chore nasiona nigdy nie poszły na darmo

Doświadczenie daje siłę jeśli płynie naturalnie

Nieważne jakie są owoce, różowe, białe czy czarne...

Ref:

I kiedy patrzysz w moje oczy

To czuję co myślisz...

W rękach niosę czarny bukiet

Midnight Mistic...

Smutek nigdy mi nie groził, zawsze chodziło o ludzi

Każdy omija swój ogród aby podeptać po cudzym

Miałem się za wariata nigdy nie wierzyłem w szczerość

Obce postrzeganie cech było jedyną nadzieją

Rządziła mną psychika a prawda jak przeżytek

Wymierała krok po kroku zostawiając parę liter

Mam je wypisane na twarzy, razem tworzą słowo mistyk

Widzę wszystko inaczej i z tego czerpię korzyści

W każdym zerwanym kwiecie zostawiam swoje myśli

Te trujące i ponure drogie jak czarne hiacynty

Rozkładam dumnie liście wieczorami o północy

Mentalnie odrzucam strach, mając jedynie długopis

Kiedyś nie miałem nic, a teraz chcę coś zasiać

Ale marzenia są jak mity do, których często wracam

Zawsze mało realne, wymagają ciężkiej pracy

Ocieram łzy z twarzy kiedy zbieram pierwsze kwiaty