[Zwrotka 1: RY23]
Dwie strony medalu, chipitos, chipitos
Yo, cizie podejdźcie bliżej
Dwa trzy nie gryzie
Wieczór na schizie, nieodkryta do końca jak piramidy w gizie
Ostra jak Demi Moore w striptizie
Widziałem jak Kalippo pomarańczowego liże
Zapraszam cię na kolację z połączeniem śniadania
Dlaczego mała, powiedz ściskasz tak kolana?
Z kim innym będziesz tuż z samego rana?
Pasuje mi, że jesteś tak zmanierowana
Twoje oczy, uśmiech i temperament smoczy
Daj się zaskoczyć, wszystkie zdarzenia łączyć
Potem spójrz na mnie, obserwuję cię od dawna
Bardziej pociągająca, skryta niż zabawna, i co potem?
Święty jak totem, exclusive hotel
Wygodny fotel. moja fucha gra ducha, a nie z kiepskim zalotem kotem Powstają baśnie, poruszasz moją wyobraźnię
Płomień nie gaśnie, bo siedzę przy Tobie, kochanie, aż nie zaśniesz
I nic do skrycia, jedna, dwudziesta trzecia część sensu mego życia
[Refren: RY23]
(Peace!)
Czyżby to chipitos?
Ciekawy wieczór? Pasi mi to
To delikatne zapasy, wolne wszystkim chwytom (Peace!)
Na ciepło serwowane to danie
Permanentne oplatanie, czujesz to, kochanie? (Peace!)
Czyżby to chipitos?
Ciekawy wieczór? Pasi mi to
To delikatne zapasy, wolne wszystkim chwytom (Peace!)
Na ciepło serwowane to danie
Permanentne oplatanie, czujesz to, kochanie?
[Zwrotka 2: RY23]
Mówisz jedno, robisz inaczej
Jak klimat hacze, przyłączam się jak do przyczepy zaczep
Jestem otwarty, wykładam na stół swoje karty
Na razie żarty, zacznij zdejmować swoje fanty
Na mój widok ulili, twoje bikini
To swoje winy, każdy, który choć doznał wzrokowego kontaktu, się ślini
Jestem bez szans, kiedy mnie oplatasz tak par excellence
I to nie bounce, tylko rap w czystej postaci
I nic nie tracisz, ten dzień gdzieś zapisz
Sama zrozumiesz i zobaczysz
To znaczy, mentalny retrun, gorąco w piecu
Hormony wrzą jak ludzie podczas wiecu
Bakcyla kryję tu w powietrzu
Czujesz, kochanie? Wiem dobrze, co się stanie
Kiedy zaserwujesz mi swe główne danie
Jesteś mym narkotykiem, jesteś planem na weekend
Moich marzeń zastrzykiem, orzeźwiającym łykiem
Gdy nie ma cię, myślę: "Co robić?"
Gdy jesteś, myśli wolne, wrócą świadomie
To siłę da mi Ramona dwa, trzy, błogosławiony między niewiastami
Już nie denerwuj się, jesteśmy tutaj sami
Honoru twego to nie splami
Zgaś światło, reszta już poza akapitami
Ta, ta, ta
[Refren: RY23]
(Peace!)
Czyżby to chipitos?
Ciekawy wieczór? Pasi mi to
To delikatne zapasy, wolne wszystkim chwytom (Peace!)
Na ciepło serwowane to danie
Permanentne oplatanie, czujesz to, kochanie? (Peace!)
Czyżby to chipitos?
Ciekawy wieczór? Pasi mi to
To delikatne zapasy, wolne wszystkim chwytom (Peace!)
Na ciepło serwowane to danie
Permanentne oplatanie, czujesz to, kochanie?
[Zwrotka 3: RY23]
Czujesz to? Sprawdź to
Dotknij i nie stopuj
Poczuj, lekko atletyczny wielobój
Czujesz to? Sprawdź to
Dotknij i nie stopuj
Ej, poczuj. Ramona dwa trzy, koleś z bloku
Co się dzieje? Skąd ten pisk? Był chipitos i prysł
Co się dzieje? Skąd ten pisk? Był chipitos i prysł
Jo, świnio ze słodką miną
Nie nawalisz mnie na kino
Fałszywa rzecz z każdą chwilą
Myślę o moich [?]
Ciebie skopą gdy na glebie
Przy tobie tylko [?]
[?]
[?]
Jestem tutaj z moim kolegą
Kiedy żywcem mnie pogrzebią
Te teksty, świecące lateksy
Co to kurwa jest za meksyk? Co za chała?
Co jest, mała? "Chyba się zakochałam"
To się suko odkochaj
Sprawdź poczuj i pokochaj - Kija
Bo kiedy mijam zygzakiem, żmija kosi wysysa tlen i zabija
Jo, podbijam kiece
Ja dziś byłem, temu przeczę
Spałem w domu w swoim łóżku ze swym mieczem
Od kurwy z tobą lecę, tak jak w prafianie specem
[?], to go ryj piecze
Ja oddalam się w taki sposób, bo tu się leczę
Spada jak z nieba grad, wiatr w sobie zawiera
Popularnie zwana ściera
Budzisz się u mnie na chacie rano co niedziela
W trasę zabierasz, potem dzwonisz, a ona nie odbiera
A to ci babera, i co, głupio ci teraz?
Nie masz na kogo zwalić winę i znów się zacierasz
Impreza światła, procent i bartów
Ej suko, tylko bez chartów
Zabłyśniesz kiedy dam sygnał do startu
[Outro: RY23]
Jo, start! Dwie strony medalu, start! start! start!