Darknet

By Rusty

Released on December 4, 2020

Thumbnail

[Intro: Tłumacz Google & Rusty]

Be careful

Enter at your own risk!

Dark, dark everywhere…

[Zwrotka: Rusty & Unkarro & antas]

Kurier DPD, podchodzi do drzwi, robi ring-ring!

To nie nowe Gucci gacie, ale Glock 18 w automacie

Nie na kulki, lecz na naboje

Zmiotę wszystkie drobnoustroje z planszy

Jak w mym debiutanckim tracku noszących Vansy (woah!)

W czasach COVID-a na pewno się przyda

Dziewczyny nie śmieją się z żartów o Żydach

Humor czarny jak ta strona neta

Tam zobaczysz dzieci bez napleta

Hajs się kręci jak planeta (było!)

Nowy diler, nowa meta (było!)

Ściągam czyjeś wersy jak dziecięce porno

Ale, ale, ale Rusty, kurwa, tak nie wolno!

Zbijam pionę z federalnym, idę z nim na drinki

Panie, panie, paniе władzo, to są tylko linki!

Zapomniałbym, żeby nawinąć coś o narkotykach

Jednak nie będę w to nosa wtykać

Bo mój rap to niе bełkot, a liryka

Więc pora złapać za rogi byka

(Yo, jeżeli chcesz uniknąć krytyki

Nic nie mów, nic nie rób, bądź nikim, ay)

Wymyślam te rymy jak leci

Choć nie nagrywam od dziesięcioleci

Jak Eminem, Jay-Z albo Ice Cube

I nie robię tego dla hajsu

Psycha siada niczym baba w autobusie

Kiedy widzę zagrożenie w Librusie

Chyba pora powtórzyć Magika wyczyn

Na oldschool beatach czuję się jak na smyczy

Jak tu pokazać moje umiejętności

I wyjaśnić streetwearowych jegomości?

Drugi kawałek promuje label wysoko

Co ja wygaduję, kłamię jak Pinokio

Jeden z drugim czapki z głów, już wam brakuje słów

Ja mam ich aż nadto, brzmi jakbym miał kilka spluw

Tajemnicze zapowiedzi, które każdy ma w piździe

Nawet nie wiem, czy ktoś czekał, aż ten banger napiszę

Czy nie zdążył go wyłączyć przed wersem o FBI

Ale jeżeli tu wciąż jesteś, to chociaż views’y nabijasz! (woah!)

W tytule tracka znów rzeczownik jak w odcinkach Gumballa

Gdybym był wkurwiony, to bym każdemu z kija od baseballa

Wyjebał kto sądził, że to diss na darknet users

Nie pamiętasz, że w „Streetwearze” był punchline'u wers?

Może nawet dwa, może trzy, może cztery, może pięć

Tutaj będzie na moich oponentów takich wersów ponad dziesięć

Bo nie krytykuję nikogo i nie lubię być krytykowany

Moi wrogowie wyrobili opinię, nim track należycie został wysłuchany

A miesiąc wcześniej za byle gówno z grupowej konfy zostałem wyjebany

Moje argumenty zamiast do ich rozumu, trafiały jak do ściany (jebać ich)

Wyszedłem z darknetu, no bo Rusty był w kurwę pijany (oh, yeah, nigdy, haha)

Chuj z nimi, trap beat, masa follow-up'ów, zero thumbs-up'ów

Śmiesz krytykować? Zostaw thumbs-up i teraz te follow-up’y wyłapuj

Oni najchętniej ujrzeliby mnie z petami w ręku

Palącym te gówno i popijającym sześciopak Żuberków

Ziomuś, sześciopaki imponują mi tylko na klacie

Za niedługo te wersy będziesz powtarzać jak pacierz

Bo ja jedyne co mam, to was w dupie, mówię szczerze

„Dominik robi rap? Ja w to nigdy nie uwierzę”

Uwierz, uwierz, to jest najwyższa pora

Bo nim się zorientujesz, ja będę na billboardach

Antas wjedzie na rejony, to moja lepsza kopia

Z jednej strony darknet, a z drugiej dystopia, elo