Released on January 19, 2011

Thumbnail

[Verse 1]

Myślę, że to przeze mnie, a dokładnie przez to, że w Ciebie zwątpiłem

I karając mnie, jej odbierasz siłę

Znów mnie doświadczasz

A włoski Trydnet pozostaje w kwestii marzeń, odepchnięty na margines

Czwartek, myślę o biopsji, o tym jak odszedłem

O tym, że sukinsyn jak ja też kiedyś był dzieckiem

Czytam o dwudziestodwulatkach z nowotworem na węźle

I czekam z nadzieją, że nic nie jest pewne

Boże, wejdź ze mną w układ, moje życie zamiast jej

Mój ból i cierpienie zamiast jej szklanych łez

Przecież, kiedy mówiła, że nie chce żyć

To robiła mi na złość, bo chciała żebym przy niej był

Najpierw straciłem dla niej głowę potem życie

Daty zapisane w gwiazdach, emocje w atłasie szyte

Teraz lecimy w dół, byliśmy na samym szczycie

I płoniemy w obrocie wspólnych bitew

Nie boje się wziąć za rękę naszych chorób

Nie umiem żalić się, ale dam Ci ramię pod krople jak ołów

Proszę, zrozum, że trzeba mi wszystko pokazać

Powiedzieć: przyjedź, bądź, jesteś mi potrzebny nadal

Naprawdę nie wiem dokąd prowadzi autostrada

I czy na końcu drogi jest coś więcej niż prawda o nas samych

Człowieka wzlotach i upadkach

Ale między nami nie może być jak jest, do diabła!

Musisz się określić czy mam iść z Tobą, Mała

I być z Tobą od dziś do końca świata