Released on April 3, 2015

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Czuję się jak helikopter w ogniu

Bo zanim uderzę o ziemie zobaczą to wszyscy wokół

Deszcz całuje szyby bloków

Księżyc oświetla jej ciało na widoku

Sąsiad co noc pali ostatniego szluga w roku

Żar rzuca światło na krople potu

Życie zgubiliśmy jak marzenia w mroku

I tylko tli się coś w nas jak żar z papierosów

Nasze dni pisane jedną kreską jak linie Mandali

Chcesz być kimś innym? ;transseksualizm

Gdzie ta odwaga by iść własnymi drogami?

I po 7 latach razem powiedzieć: ‘chcę cię zostawić’

Od jednej do drugiej wypłaty, trzymamy głowę w chmurach ;Karpaty, Tatry, Alpy

Nie można zacząć na nowo wciąż licząc straty

Za każdym razem wyznając prawdę mieć nogi z waty

Uczucia między nami są nieuczciwe

Gdy życie leci o wiele za szybko ;koliber

Ocieram ciało z krwi, kręgosłup z kości

Bo mam dość odpowiedzialności za nas


[Zwrotka 2]

Biorę na barki kilkadziesiąt kilogramów prawdy o nas

Jeden błąd i usłyszę trzask trzaskanych kolan

Moje grzechy gdzieś na pamięci iPhona

W jednym mieszkaniu toczymy życie w osobnych po-po-pokojach

Pierdolona klaustrofobia zmartwień

Tu gdzie noc podnieca myśli o Carmen, zapachu Lauder

Kilka z nich obiecuje, ze przy nich w końcu zasnę

Tylko twój wzrok we mnie stara się zrozumieć pra-pra-prawdę

Kocham cię kurwa jak alkoholik

Lecę przez życie, nad którym nie mam kontroli

Gdy zabraknie na chleb zgolę te wersy jak Konik

Frajerom co chcą zwrotki po szczebel glorii

Nie mamy nic, a możemy stracić wszystko

Zycie jak sen, w którym próbuję krzyknąć

Publika milknie, widzę cię na końcu drogi

Zrywam niebo, kładąc dywan z gwiazd pod twoje stopy; per aspera ad astra