Released on October 25, 2013

Thumbnail

[Verse 1]

Zdejmij ciężar jak koszule z moich ramion

Szybciej, rozepnij rękaw nim rozum przyjdzie po ciało

A sumienie każe patrzeć na Ciebie i na Nią

Nigdy nie pytaj

Przecież wiesz, że tam gdzieś jest

Nie mógłbym żyć sam Z Tobą? też nie...

Bo jak kochać kogoś jeśli nienawidzisz siebie

Nie płacz, nie... to znaczy, nie wie

Muszę iść sam, tolerować moją pretensjonalność

Twój żal chowam na własność

Nigdy się nie waż wchodzić w moją prywatność

Dosyć, chce wyjść, zostaw, odejdź od drzwi

Nie krzycz… to była tylko kwestia kilku chwil

Słabość, a rano znów spojrzę w lustro z kamienną twarzą


[Hook]

Nie wiem co mnie przeraża bardziej

Twoja łatwowierność czy moje kłamstwa?

Mężczyzna ma zawsze dwie twarze

Jedna to prawda, druga to łgarstwa

Życie, jak wiklinowy koszyk

Od uderzeń losu nie pęknie

Ale zaprósz ogień między sploty

A stracisz wszystko co najcenniejsze


[Verse 2]

Noc - jedyny sprzymierzeniec ślepych

Telefon - brat samotnych

Dlatego dzwonie tak późno w ciemności

By nie być jedynym samotnym wśród śpiących

"Cześć… wiem która godzina, proszę daj mi chwilę

Chce tylko wiedzieć czy też patrzysz w gwiazdy

I czy patrząc znajdujesz w nich siłę."

Pamiętam taką scenę z Reich'u

Gdy Linda pyta: ,,Jaką częścią wszechświata jestem?''

I wtedy kocham gdy gra Stańko

Wiesz o czym mówię? Nie wiesz...

Ja nie jestem jak inni ludzie co szukają szczęścia jak listu w butelce

Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że przegrałem siebie i ciebie


[Hook]

Nie wiem co mnie przeraża bardziej

Twoja łatwowierność czy moje kłamstwa?

Mężczyzna ma zawsze dwie twarze

Jedna to prawda, druga to łgarstwa

Życie, jak wiklinowy koszyk

Od uderzeń losu nie pęknie

Ale zaprósz ogień między sploty

A stracisz wszystko co najcenniejsze