Released on June 6, 2017

32K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

To warszawski walczyk, kurwo chodź zatańczysz

Zapięta będziesz kurwa na cylinder zwanzig

Wyskocz do tych punchy

Zruchają Cię te wersy, to fakt bezpretensjonalny

Cisnę jak sok z pomarańczy, ze mną moje bratki

Kurwa bez przypadku, bez frajerskich akcji

Ty nagrywasz na tel gadki? Screenshoty robisz z czatu?

Filmujesz mnie z przyczajki? No mało psychopatów?

Zbierasz na mnie haki? Puścisz to w Glamrapy?

I kto komu bardziej teraz robi tu reklamy?

Popkillery podłapują, widać poziom #Pudelek

Rogal zjechał w psychiatryk

This is prank bro, this is prank bro

Jak wy kurwa chcecie zabijać pop, jak wasz poziom to niżej niż dno?

Już nie mowie nawet o tych Glamrapach

Bo naprawdę, co trzeba mieć w głowie, żeby kurwa to czytać?

Jebać, z resztą czekajcie sobie na nowe newsy

Ale rapu na bank nie rozkminisz, bo jesteś na to za głupi

Za głupi, za głupi, za głupi

Za te plotkarskie kurwa chuj wam do dupy

Ta, daj mi kurwa teraz trochę szybciej to

Kurwa BPM

Się wkurwiłem, e

Raz, raz, raz

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa


[Bridge]

Pantha Rei kurwo, wszystkich nas prędzej

Kurwa czy później tu zapierdoli piach

Słyszysz sekundnik, to Twój czas spierdala

Odwracasz głowę, pach


[Zwrotka 2]

Ave maria, ave satana, dualizm duszy, krew spływa po ścianach

Wychodzę na balkon i niebo jest czarne i słońce jest czarne, kurwa nie mam nic w planach

Wracam na kwadrat, ona jest martwa, nie mam pojęcia kim kurwa jest

Podchodzę powoli i cała jest w folii, i myślę powoli, że chyba już wiem

Odwracam ją na drugą stronę, doznaję poparzeń jak od wody święconej

Okładka błyszczy jak milion monet i zaraz tą kurwę spłukuję w toilet

Bo miejsce spoczynku chujowych rap CD przewiduję kurwa właśnie tam

Gdy z koleżką w kiblu kruszycie gram, to może byś sobie tak zamknął dzban

Sram na wiktorie, sram na glorie, będę budował dziś tylko Twój strach

Zostań bohaterem swojego ogródka i spróbuj suko wyplenić mój chwast

Bez kłutych ran się nie obejdzie, ten rap jest ostry jak żyletki

Te Twoje szesnastki, te Twoje wersy, pisać musiały to francuskie kredki

Fajne te kwiatki, już chowam karabin

Prima aprilis, idź kurwa się zabij

Mówię do kurwy: zagrajmy w szachy

To mi na plansze rozjebał wiesz co

Wczoraj, dziś, jutro, zmontuję sobie kurwa to w jeden dzień

Kurwa nie śpię trzy doby, Jacobs family make my day

Ty wciskasz escape na przemian z delete, bezskutecznie to krytyczny błąd

Czarno prochowca biorę do rąk, zimna lufa dociska skroń

Nie bawi mnie to, nie śmieszy mnie to, tylko ze względu na samozachowawczy

To wjeżdża jak DOB 1,4mg, i zjeżdżam z tym kurwa na ciężki

Marny to zaszczyt, ale ten rap most wanted i robi się kurwa complicated

Cisnę 200 na Kato, tańczę na Mayday, wracam, rozmowy szeptem

Prowadzone przez kurwa ekipę

Daj zwije, daj kartę i wytrzyj se klimpe

Ty piłeś bimber, ale nie jesteś bamber

Można by rzec, że trochę kociamber

Zamawiam number i chcę od niej number

Coś biorę na handel, wiadomix, legalnie

Zawsze legalnie, wysoki sądzie, zawsze legalnie

Ah, raz, raz