Released on January 23, 2015

27K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Rogal DDL]

Nie wiesz - nie dyskutuj, plotek błagam nie produkuj

Żenisz kity jakich mało, ktoś Cię wypierdoli z butów

Nie ma cudów, pełno długów, zawsze nadzieja jest w piątku

Melanż leży na żołądku od początku, bez wyjątku

Nie pasuje - się stąd montuj, pompuj gdzie indziej te posty

Chujowe, pozdrawiam mistrzu ciętej riposty

Za to ode mnie masz propsy dożywotnio, w prezencie

Za to kurwa Twoje wzdęcie, Ty jak przyklękniesz na pęcie

To może wtedy pęknie Ci ta jebana w dupę gula

Piątkiem króla, widzę temat ładnie turla

Mea culpa, rysy nie mieszczą w rachunku

Cielęcinki na aftery, tysie ręką, kurwa z punktu

Bez odwrotu, bez rachunku, śledzisz wyniki Top Model

Ja Top Pornstar dałbym niejednej nagrodę

Zniszczysz głowę, garderobę, całodobowe bale

Joł cymbale, w Twoje 'ale', wypierdolone trwale

Odsłaniam werticale, czarne słońce mnie wita

Myśli składam jak Lego, pod cytaty z klasyka

Miano szarych bloków wita, mi pasuje jak najbardziej

Jebać na szkło parcie, zatopiony w asfalcie

Ktoś se porucha na farcie, bo na koncie ma zera

Gucci, Colucci gajera, cipek branie na rapera

Nie dla mnie ta kariera, chcesz - to wbijaj na parkiet

Podziemny rap, w cieniu sławy na pełnej petardzie


[Zwrotka 2: Bonus RPK]

Toksyczne realia, nieprzetasowana talia

W baniach haja (haja), w ustach faja (faja)

Ostry wkład po jaja, to kurewskie odloty

Bez cenzury rap - DDL wie coś o tym

Za oknem kłopoty, na kwadracie pęka czacha

Rozpływają się gówniarze, po pigułach, nie od macha

Tak wygląda Warszawa, ojebana w neony

Ty w gonitwie za hajsem pamiętaj o pierworodnym

Jak go porwą rejony, to nie wróci z powrotem

Oleje rodzinę i wybierze hołotę

A zanim zmądrzeje, los pokara go srogo

Wtedy dojdzie do niego, że to nie tą drogą

Możesz wierzyć mi na słowo, bagno wciąga szybko

Jak na blokach hip hop, jak ulica i ryzyko

Ciemna Strefa - żadne dicho, lamusy dupa cicho

Samo życie, cały czas, w parze z tą muzyką

Nie pierdol, że nie, prawda kłamcę w oczy razi

Niczym wrzątek parzy, spróbuj to zajarzyć

Możesz kurwa się obrazić, a i tak nawinę swoje

Hardcore'owy rap, RPK - za tym stoję murem

I w ogóle, zwroty hurtem jeszcze splatam

Całe życie w tych klimatach, dymem przesiąknięta chata

Rymem to, co myślę splatam, Twoją głowę oplatam

Jak wąż Boa wciąż w betonowej dżungli latam


[Zwrotka 3: Rogal DDL]

Twarde dragi, młode cipki, kubeł wódy

Zrolowane stówy, przez nie widać nocne kluby (ta)

Go-go dupy, spite jak ta lala

Ładnie kurwa tańczysz, pewnie lepiej opierdalasz

Ona plastikowa cała, Ty weź stemperuj gula

Zamiast kurwy liczyć w tracku, policz te zdjęte z chuja

Ten rap się rozbujał, wścieklizna, turbulencje

Z szyderców loży sram w komercję, palę tęczę

Kiedyś serce jej oddałem, w pakiecie razem z prawdą

Rozmową, zrozumieniem, z szacunkiem - nie warto (tfu!)

Myślisz, że mnie boli jeszcze?

Tamtą klęskę jako szczęście widzę dzisiaj permanentnie

A Twe ziomy i pretensje, spekulacje, przykre stany

No bo wieszasz na kimś psy, jak się kurwa z nim nie znamy

Gałgany, koczkodany, szukasz igły w stogu siana?

Raz - wytrzeźwiej, boś pijana

Dwa - uświadom, że to blamaż

Od wieczora do rana rap nakurwia z głośnika

La dolce vita, może zajechać Ci sznyta

I siada psychika, zgrzyty, fakty, mity

Nimfomanki, kłody, mamuśki, lolity

Nie wariuj dla cipy, kici, kici, taś, taś

Zdejmij z głowy problem, po co martwić się na zaś?

Łaś się teraz kurwa, do mnie suko

Bo niepewne jutro, więc jebać to, trudno


[Zwrotka 4: ATR MF]

Światła miasta, niejedna chciała zabłysnąć jak gwiazda

Niejeden szasta hajsem, nie mówi 'basta'

Twarda jazda, od początku do końca

Wystawiają swoje dupy, czy znajdzie się odbiorca?

Forsa, forsa, forsa, czas zarobić coś

Mimo tego idzie wszystko w nos, tylko w noc

Koks, wóda, los Twój przesądzony, ulicy szpony

Człowiek bardziej pogrążony, otoczony, otumaniony przez to prawo

Sądzony w miejscu zwanym oskarżonych ławą

Dobrą zabawą nie zakończy się film

Główną rolę grasz w nim, chcesz - to dalej płyń

Później nie wiń nikogo, jaką poszedłeś drogą

Kasyna, potem kurwy, a następnie srogo

Niepodrabialne logo, Ciemna Strefa na odsłuchach

Najpierw rzuć ją na kolana, a na końcu ją ruchaj

Nie chcesz - nie słuchaj, nie chcesz - nie ufaj mi

Odnalazłem klucz, teraz otwieram drzwi

Dziwki, Dragi, Lasery, nie obejdzie się bez krwi

Jedzie eRka na sygnale, a za nią jadą psy

Ty w tym syfie tkwisz, no bo wpadłeś po uszy

Gówno z tego zostało, mało co Cię już ruszy

Piątek szybko się zbliża, palnik suszy i suszy

To jest ten styl, Ty nie próbuj go zagłuszyć


[Zwrotka 5: Kiszło BRT]

Góra - dół, góra - dół, zapierdalasz na zmianę

Wyszedł znów wielki chuj z tego, co było w planie

Najlpierw liter na dwóch, futer bojtel na pół

Kryzys, balet, że w ciul, życie jest przejebane

Ty się budzisz nad ranem, zgięty w pół na kolanie

Kibel znów zarzygałeś, znowu nieodebrane

Byłeś znów zimnym draniem, kłamstwo na poczekanie

Kac - morderca i baba z rana ryją Ci banię

Nie wiesz, co robić dalej, z góry w dół się staczałeś

Tej nocy z gentelmena stałeś się znowu chamem

Balety zakrapiane, to moralniak nad ranem

To proste jak jebanie, jak w pacierzu 'amen'

Twoje oczy - kryształy, dzisiaj nic nie pospały

Węgorz duszony kartą, na tacy już podany

Co lepiej zrobi z rana, niż Twoja ukochana

Seta tak pozwijana, lubisz łupież szatana?

Jest bania u Cygana, więc wariować dziś trzeba

Kocham bardzo tą banię, a Cygana kurwę - jebać

Góra - dół, góra - dół, Dziwki, Dragi, Lasery

Rogal, Bonus, ATR - w domu zostaw maniery

To szczyty i partery jak góra i dół

To na Twoich głośnikach napierdalamy znów

Znów się upajamy do nieprzytomności

Bo do szalonych imprez miewamy skłonności