Cccarma

By Rogal DDL

Released on September 5, 2018

6K Views

Thumbnail

[Intro]

Eee, po krótkiej refleksji stwierdzam, że ta pokojowa nagroda Nobla to jednak dobry koń i można nim daleko zajechać

Cztery, pięć, cztery, pięć, ta


[Zwrotka 1]

Byłem niżej niż piekło, wznoszę się ponad niebo

Chcesz, wpierdalaj mefedron, zakazane owoce i to zatrute drzewo

Wciąż wężowy uścisk, wciąż dwie strony lustra

Wciąż wszystko się puszcza, jak te latawce na plaży w Ustce

Ja ciągle pusty, wciąż tak samo głupi

Śmieje się zawsze ostatni, z tym, że u mnie i tak wieczny smutek

Świat nie znosi próżni, z tym, że kolejny raz spadam w zły sektor

Takie cuda to nad ruletką i który to raz potrzebny korektor

Gdy zbrodnia to kara, ja podziękuję, bo na ruchy uważam, tak więc w to haram

Sumienia wina to kurwa, nara, da radę i wstanie, to zagra gitara

Leży? To się dopierdala, w inny sposób to nie zadziała

Zbijam, rozświetlam niebo jak flara, gasnę i spadam, znikam jak mara

Usuwa kamień i rdzę, błądzi jak ćma, ale żądli jak szerszeń

Przebudza się raz, dwa składasz puzzle, trzy wytrzymasz presję, by ominąć klęskę

Gotuje rtęć się w termometrze i przechodzi w sen, kurwa mać carpe diem

Sześć - nic nie jest w normie, siedem - za dużo ich jem


[Refren]

Gorzka prawda, nóż na gardle

Słodkie kłamstwa, danse macabre

Pusty śmiech, wraca karma

Słone łzy, taka prawda

Gorzka prawda, nóż na gardle

Słodkie kłamstwa, danse macabre

Pusty śmiech, wraca karma

Słone łzy, taka prawda


[Zwrotka 2]

Siedzę na ławce, jest późna godzina, minut trzynaście przed końcem świata

Nie wnikam co jutro, dziś jeszcze polatam, stara koszula to jedyna krata

Cukrowa wata, charakter upada, wszystko od teraz to morgana fata

Każdy tu oczy odwraca i leci już kurwa podwójna cerata

Karma powraca, biorę na klatę, wait cztery kurwa na szmatę

A w międzyczasie wklejam na klatkę [skasuję w gar paradę przez gardę?] zapałkę o draskę bezpiecznym kaszlem

Poczuj tę gorzką siarkę na gardle, windę ktoś mi skroił na parter

Na bucie łyżwa, to schodzę po narcie

Tam, gdzie kończy się wolność, już niewiele istnieje

Gdzie zaczyna się freedom, diabeł się śmieje

Ten jebany rap pali się w blokach, razem z dzielnicą, tu słońce topnieje

Jest duszno, #hotberry, dzwoń po karetkę, bo świat nie istnieje

Twoje są wszystkie dziewice w mieście i teraz drugi to architekt piekła

Wręcza ci prezent, ale ten fakt nie cieszy, bo to jego zeszyt i już nie ma lekko

Kurwo wściekła, won do piekła, sprawdź wagę tłoków tych punchy

Kolejny obrót i cisnę to kurwa jak sok z pomarańczy


[Refren]

Gorzka prawda, nóż na gardle

Słodkie kłamstwa, danse macabre

Pusty śmiech, wraca karma

Słone łzy, taka prawda

Gorzka prawda, nóż na gardle

Słodkie kłamstwa, danse macabre

Pusty śmiech, wraca karma

Słone łzy, taka prawda