Released on December 20, 2015

18K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Te rymy lecą na bit jak granat bez zawleczki

Podrapałem polskim prądem się u koleżki

Stan mam ciężki, bliski do klęski

Pierdolony los często bywa kurewski

Chcesz się zemścić? Tylko na kim?

Głos wewnętrzny mówi z dala od padaki

W wykształceniu braki, w uzębieniu przerwy

Pustki w portfelu, a ta kurwa działa mi na nerwy

Czas jest cierpki, obraz niewyraźny

Jakby mnie karetką właśnie zwieźli na zakaźny

W koło błazny, może to oddział psychiatrii

Lub efekt uboczny przegranej resuscytacji

Od atrakcji do kalectwa

Prosta ścieżka jak od ćpania do szaleństwa

Życzę szczęscia w turbulencji

W ustach czuję posmak metalicznej rtęci

Książki które czytam są przygnębiające

Ziomki nad blokami znów widzieli czarne słońce

Mieć pieniądze, jeść w restauracjach trufle?

Kurwa, wrzątkiem zalewam chińską zupkę

Kacem wódkę, trutkę zejściem i w kółko

Wszystko do kurwy nędzy przełożę na jutro

DCDT, od D do D do L

Dla dziwek lubrykant, nie dla lamusów żel (ta)


[Interludium]

Właśnie tak kurwa

Jak myślałeś że inaczej, to byłeś w błędzie, elo

DDELO, joł


[Zwrotka 2]

Każdy obiera cele, poruszam się we mgle

W razie zagrożenia być silnym jak lew

Niech się dzieje co nieuniknione

Wszystkie skróty ulic tego miasta przestrzelone

Milczy abonent, bo odpierdala w pace

A gdy mandat włamiesz blatem, myślisz wyżej jest inaczej?

No chyba nie raczej, zbyt potężny lobbing

By dojść do prawdy tego świata - zapomnij

Po śmietnikach nurki poszukują szamy

I czy komuś pomożemy tym, że to udostępniamy?

Człowiek jest cwany najbardziej wobec siebie

Nie wiesz? Czy nie chcesz o tym wiedzieć?

Co mam ci powiedzieć? O czym napisać?

Każdy za pieniądze będzie patrzył jak zdychasz

Brzytwy się chwytasz oburącz

Widzę jak apteki symbol oplata wąż

Farmakologia w tym przypadku nie działa

Którędy trzeba pójść, by amfe wpierdolić w kanał?

Pamiętasz wtedy na centralnym dworcu te trupy?

Na mordach miały strupy, za ćwiary dały by dupy

Rap na cztery łapy kuty, joł

Zawsze po bicie chciałem jechać jak czołg

Nie ćwok, kurwo puk puk

Czujesz jak kastet rozpierdala ci brwiowy łuk


[Interludium]

Ta, ktoś ci jebnie i leżysz, kurwa, cię nie ma

Na wieki wieków amen

Wszystko przejebane kurwa, jebać


[Zwrotka 3]

Spójrz na nagłówki gazet, potrafisz się cieszyć?

Z życia zobacz ilę warty jest twój sprzeciw

Media co chwilę donoszą o śmierci

Zdajesz sobie sprawę, że stąpasz obok tragedii?

Politycy pierdolą jak najęci

Wciąż te same mordy wyświetlane w pętli

Aż mnie mdli na samą myśl

Że do władzy w Polsce znowu dochodzi...

Na rząd piss to jest nieodwracalne

Pokaż kraj, w którym prawo karne jest moralne

Władze niesprzedajne, tu zmiany diametralne

Na lepsze nierealne, historia karty ma brutalne

Dobro i zło jest nierozszczepialne

Zabijanie bydła ponoć humanitarne

Czujesz? Liczysz na jakiś łut szczęscia

Przeżuwając kawałek martwego zwierzęcia

Reklama cię nakręca, droga fura, fajna szmula

Dobra praca, zimna wóda, jak tabloid toniesz w brudach

Łapiesz? Życie jest jak zdrapka

Drapiesz, drapiesz, chuj wydrapiesz, kurwa i po jabłkach

Każdy ruch pułapka, szczur w labiryncie

Życie - stąd do śmierci nie wyjdziesz

Na torcie wiśnie, w oryginałach rapowe wersy

Uliczny przekaz dla mnie zawsze najszczerszy