Wrzask

By ReTo

On good7uck

Released on December 11, 2016

40K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: ReTo]

Czemu samotność to taka straszna trwoga

Niby pije z ziomami ale znowu pije sam

Tak niewierzący łapie za ręce Boga

Którego nie zna i nie chce poznać już od paru lat

I ciągle kręcę się, chciałbym więcej

Czy jestem ślepcem

Który tak próżny biegnie by mieć hajs

Póki co Hype jest no i jest nieźle

Lecz czemu jeszcze nie mogę cieszyć się z tego co mam?

Smak pracy mi znany jest i nie od dzisiaj wiec nie pierdol mi że banany

No bo nie i jak znowu jestem nachlany gdzieś i wtedy spotkasz mnie to wiedz ze piłem za swoje

Bo mama mi dała rozum i dwie ręce a nie czek in blanco czy kartę w platynie

Dlatego ze nie mogła dać mi nic więcej i dlatego dzisiaj jestem wdzięcznym synem

Dziś mnie prosi kiedy czasem rozmawiamy by mi pasja i kariera nie zrobiły z głowy kibla

I gdy na jej głowę wejdą siwe włosy nie musiała na mnie patrzeć niczym na drugiego Riedla

Uśmiecham pół gębkiem się odpowiadając jej "Mama, no co ty"

A w głowie dopowiem sam sobie gdy wyjdę " Tak mama, no oby"

Już za dzieciaka planu B nie było

To co dziś mam śniło mi się wtedy w nocy

Inni latali za piłą a mnie coś męczyło to lałem na zeszyt długopis

Wtedy się śmiano bo bylem zabawny

Jak można próbować w mieścinie skąd jestem

Jak dziś mnie mijają to nie ma pogardy

Przeciwnie co drugi podbije po zdjęcie


[Refren]

Ja polecę w hen

Oni chcą żebym czuł się gorszy

A co to to nie

Miałem pół życia tak i dosyć

Polecę jak ptak

Zobacz jak biały kruk tańczy z wiatrem

Nie liczy się czas

Mój nadgarstek żegna się z zegarkiem

Czy wiesz jak to jest jak chcesz a nie możesz biec

Gdy dusza razem z ciałem krzyczą SOS

Bez wyjść ewakuacyjnych

Głową targa wrzask i krzyk

Czy wiesz jak to jest bo ja bardzo dobrze wiem


[Zwrotka 2: ReTo]

I wiem, że co by nie działo się

To będę mógł liczyć na brata

Na moich ludzi bez waha

Jak ktoś mnie obsrał to tata

A moja matka pomimo kłótni jest święta

Zawsze przebacza

Widziała już jak się staczam

I pragnie dla mnie mesjasza

Szczeniackie wybryki bez opamiętania

Używki, melanże wracanie nad ranem

Wiadro z maryśki ciut później od chlania

Bo pierwsze to w wieku 13 szamałem

14-latek szedł niby na trening

Bo miałem z Jiu Jitsu gdzieś krótka przygodę

Kimono w torbę, wiśniówka pod pocztą

I ostro tak w stójce z wódka za rogiem

I było lanie choć nie na treningu

Jak dzieciak ma flaszkę pochłonie ją w ciemno

Szybko był parter koledzy mnie z gleby zbierali

Jak trener, Igor jeszcze jedną

Flaszkę nie rundę

I straszne bo wkrótce

Się każdy tu każdym próbował zajmować

Do domu slalomem, na miejscu pytali

"Coś piłeś?" się buty nie chciały zdejmować

Kolejne lata młodości nie inne

Nie dziwne ze kiedy mówiłem wychodzę

To mama pod nosem mówiła modlitwę

Wiec dopowiadałem pod nosem "nie z Bogiem"

Łamałem się nie raz, nie srając ze strachu

A dusze wkładając w imadło

Upadek, wstawanie, upadek, wstawanie

A dziś już wiem że było warto


[Refren]

Ja polecę w hen

Oni chcą żebym czuł się gorszy

A co to to nie

Miałem pół życia tak i dosyć

Polecę jak ptak

Zobacz jak biały kruk tańczy z wiatrem

Nie liczy się czas

Mój nadgarstek żegna się z zegarkiem

Czy wiesz jak to jest jak chcesz a nie możesz biec

Gdy dusza razem z ciałem krzyczą SOS

Bez wyjść ewakuacyjnych

Głową targa wrzask i krzyk

Czy wiesz jak to jest bo ja bardzo dobrze wiem


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]