Kanarek

By ReTo

On DAMN.

Released on July 12, 2016

15K Views

Thumbnail

[Refren 1]

Kiedy czuję, że schody prowadzą w dół mnie

Nie rozumiem, czemu nogi idą w dół, nie

A ja kroczę dumnie, kroczę dumnie

Czemu kroczę dumnie? Nie rozumiem wciąż


[Zwrotka 1]

Tworzę wizje, które tworzą pętle

A pętle chcą wchodzić na szyję, przez łeb

Mam krzywiznę, to sufit przez serce

Chce zgnieść mnie i dusi, kiedy biorę wdech

Znów smakuję powietrze, nie dusząc się

A moja klatka zamyka je w środku

I nie wiem, czy traktuje je jak kanarka

I krusząc go, chcę, żeby zdechł w niej na końcu

Nie odczuwam tak bodźców, co kłują jak gwoździe

Które trzymam w szklance, by wypić je duszkiem

Zgniatając w zarodku to, co zwę kanarkiem, powyżej wyraźnie (Oh)

A co życiodajne, życie ma odbierać, chyba coś nie tak jest

Moja głowa mówi mi, że nie mam zmartwień

Serce kona, kiedy ona chce je całkiem

Pochłonąć, zagłuszyć i wypluć coś wcześniej mieliła

Je w paszczy przez jakieś dwa lata

A ponoć to uczy wysiłku i daje efekty

Jak zechcesz naprawiać tu coś

I to nie prosta sprawa jest, bo

Jak Ci głowa z organem chce toczyć batalię (Chce toczyć batalię)

Często sprawia, że z mózgu jest coś

Raczej bardziej jak orzech i we łbie bakalie masz


[Refren 2]

Wyję do księżyca, wyję, wyję, oh!

Wyje moja dusza, chyba chce wyjść stąd

A ja się nie ruszam, pójdzie do lamusa

Jeśli jej nie złapię, pójdzie znaleźć własny kąt


[Zwrotka 2]

Zęby gryzą nadgarstki, zegarki zsuwają przez palce się, patrzę się na nie

Czas uderza w posadzki, na tarczy wskazówki wskazują, że czas już na zmianę

Lecz nie widać zmienników, ni dłoni

Które schodzą z góry, byś mógł za nie złapać

Ja po ścianie biegnę do sufitu

Próbując w dłoń złapać choć jeden, co spada

Światło chce mnie oślepić, złośliwe jak zawsze, jak patrzę się na nie

A brałbym je w garście, gdyby materiałem

Mogłoby się stać wnet na me zawołanie, oh

Krzyczę, by coś mogło mnie uciszyć

Paradoks — ja cichy, a dusza mi jęczy

Moja głowa już serca nie słyszy

I czas się nie liczy, jak biedny pieniędzy

Noszę puste kieszenie, w umyśle półkule się biją z myślami o miejsce

Lewa z prawą, by miały się nieźle, lecz tamte batalie prowadzą na wejście

Ściany krwawią, próbując to zamknąć jak płuca powietrze (Jak płuca powietrze)

A kanarki już łzawią od ścisku w tej klatce i każdy ucieknie, oh


[Refren 1]

Kiedy czuję, że schody prowadzą w dół mnie

Nie rozumiem, czemu nogi idą w dół, nie

A ja kroczę dumnie, kroczę dumnie

Czemu kroczę dumnie? Nie rozumiem wciąż


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]