Released on October 1, 2021

6K Views

Thumbnail

[Refren]

MI już nie chodzi o tą pierdoloną forsę

Chce ją mieć, bo wiem, że wtedy bliscy mają dobrze

Ja też, lecz niestety czasem czuję się samotnie

Jakby coś mnie czegoś pozbawiło bezpowrotnie

Chwile są ulotne, czemu są ulotne?

Gdy w pamięci takie, które bym powtarzał ciągle

Są tam również takie, które wolałbym zapomnieć

Ale one w pamięć zapadają mi najmocniej


[Zwrotka 1]

Jadę wyjarać kolejną piątkę

Którą w tygodniu tym - nieistotne

Słyszę muzykę i bluzgi za oknem

Ktoś kupuje bukiet, ktoś wieniec na pogrzeb

Ważne są dni, których jеszcze nie znamy

I tylko te dni, innе są już za nami

I parę tych chwil, gdy jesteśmy szczęśliwi

I to, co pokochasz, a nie znienawidzisz

Chcę czuć to, a nie, kurwa, poczuć, rozumiesz?

Nawet jak mam się poparzyć

Nie zawsze się kierowałem rozumem

I nic się nie stanie, jak znów się tak zdarzy

Weźmy talerze i rzućmy o ściany

Weźmy pieniądze i rzućmy przez okno

Ale pozostańmy wciąż tacy sami

Nie dajmy się wyprać i wpędzić w samotność


[Bridge]

Nie wiem, która jest godzina, ale teraz to nieważne

Gdy się przypomina coś przez co i tak nie zasnę

Gdy zatapiam się w chwilach, tak jak usta w piwnej pianie

Oglądam jak czas mija i zmienia wszystkich na Amen


[Refren]

MI już nie chodzi o tą pierdoloną forsę

Chce ją mieć, bo wiem, że wtedy bliscy mają dobrze

Ja też, lecz niestety czasem czuje się samotnie

Jakby coś mnie czegoś pozbawiło bezpowrotnie

Chwile są ulotne, czemu są ulotne?

Gdy w pamięci takie, które bym powtarzał ciągle

Są tam również takie, które wolałbym zapomnieć

Ale one w pamięć zapadają mi najmocniej


[Zwrotka 2]

Nie wszystko jest na już, czasem potrzeba czasu

A to największy wróg, nie ma żadnych przyjaciół

I nie pomożesz mu zwolnić, ani przyspieszyć

Bo nie ma prostych dróg, do żadnej z trudnych rzeczy

Jadę sobie na tripa (ej), z małą zobaczyć morze

Przy tym wypiję drinka (ej), nieco whisky na lodzie

I wyłączę telefon, i zostawię zegarek

Potem spojrzę się w niebo i nieważne, co dalej

Dobrze, że takie chwile równoważą te złe (te złe, te złe, te złe)

Kiedy czuję, że żyję i nie ginę we mgle (we mgle, we mgle)

A gdy to już przeminie i będę musiał zgasnąć

Na pożegnanie skinę i powiem „było warto”