_Edit

By ReTo

On K R U K

Released on June 25, 2017

39K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Noszę ślady na rękach (ej)

Ciężkiej pracy i cięcia (what?)

Byłeś słaby i wiesz jak

Jest kiedy wszystko cie skreśla

Byłem słaby i wiem jak

Jest, rozjebany jak cipa

Jak ty jeszcze tam mordo się tniesz

To wiedz, że szkoda życia

Pamiętam parapet i piętro wieżowca

Wypiek na japie, promile we krwi

Jak decydujesz, że skaczesz to błąd

A wiem, bo mi zabrakło zaledwie chwil

Szlugi gaszone na łapie, a wóda pod pachę

ReTo nastolatek pojeb

Jebnąłem gdzieś cukrową watę w kąt

Jak czułem się jeszcze dzieciakiem

Pamiętam to domówka była

Jak zlałem się komuś do wyra

Tak w sumie to upiła była

I tak na dwa dni się wixa przedłużyła

W mózgu pojebane wizje

Zbyt szybkie decyzje za wiele jednemu na raz

Uczucia zrobiły pizdę to odciąłem wszystkie

Istnieję wiesz czemu jak cham (ooo)

(Goddamn)

Wyjaśnienie znajdź wyżej

Wyjaśnienie tam jest

Teraz gram w innej lidze

I bele to se wyjebałem, robiąc to fair play

Dziś wychodzę na legal

Choć kieszenie nie szepczą

Sam się kurwa nie sprzedam

Jak mnie kurwy wywęszą

(jak mnie kurwy wywęszą)

(jak mnie kurwy wywęszą)

(sam się kurwa nie sprzedam)

(jak mnie kurwy wywęszą)

Mówią, że trafiam do ludzi, co?

No to się czuję jak snajper

I już nie wkurwia mnie budzik

Bo wstaje se o trzynastej


[Refren]

Kiedy nie chcę, ale czuję

Moja głowa skręca myśli

Jak mam nie chcieć

Potrzebuję

Niczym przy tym są używki

Kiedy serce, mnie zakuje

Doskonale wiem co zrobię

Będę miał w to wyjebane

Dawno zaufałem głowie


[Zwrotka 2]

Od zawsze miałem plany

Nie od zawsze wizje

Dziś słowo nie zna granic

Jestem za przecinkiem

Od ruchania na squocie

Po uśmiechy ze sceny

Patrząc w lustro w przelocie

Sam sobie zrobił _EDIT

Wdałem się w gadkę ze sobą

I o dziwo nawet trochę polubiłem

Wcześniej nastawiony wrogo przez parę wydarzeń

Ja dziś już się nawet nie brzydzę

Tak przynajmniej wydaje mi się

Hajs bynajmniej, wydaje mi się

Tracić szanse nie moja bajka

Dla mnie tracić szanse to jak tracić życie

Nie mam wyrzutów sumienia (już)

Się doskonale to nie mam (cóż)

Miałem zbyt wiele i wyjebałem na to chuj

I szczam na grób

Backstage to życie bez barier jest

Nie jeden pewnie se walnie w łeb

Sam zobaczyłem to byłem zdziwiony

Sodomy, gomory, Ballantines, Jack

I sam to dawkujesz

(i sam to dawkujesz)

A nie jesteś lekarzem

(a nie jesteś lekarzem)

I bierzesz pigułę

(i bierzesz pigułę)

Lub mówisz ,,na razie''

Ja nic nie czuje już tylko głód, głód

I powpierdalam tu nim gastro zwali z nóg mnie

Nim gastro zwali mnie z nóg

A na bani, żeby mniej czuć

Nim gastro zwali mnie z nóg

Strzelam w dziesiątki to łapie za łuk

I nie wychodzę na prostą

Chociaż zmieniony już z large na sportline

Jeśli myślami steruje samotność

Niech biją dzwony, bo strach tak zostać


[Refren]

Kiedy nie chcę, ale czuję

Moja głowa skręca myśli

Jak mam nie chcieć

Potrzebuję

Niczym przy tym są używki

Kiedy serce, mnie zakuje

Doskonale wiem co zrobię

Będę miał w to wyjebane

Dawno zaufałem głowie


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]