Released on October 1, 2021

8K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Ile zobaczyłeś zła, a ile dobra

Na każdego czeka piach, znicze i modła

Czy w gaciach nie brak ci jaj? Jak chodzisz w spodniach

Każdemu jest czasem żal, a trzeba sprostać

Wsiadam do auta, jade coś nagrać, wcześniej coś zwijam

Ludzie są w maskach, choć byli zawsze, teraz to widać

Smutna jest prawda, dlatego łatwa by ją pomijać

Nasze Alcatraz, ale to kurwa nie nasza wina

Daj mi Boże przebaczenie, chociaż wciąż nie wiem czy wierzę

Ale może warto je mieć, by się zmierzyć z samym sobą

Stale wypycham kieszenie by mieć dla bliskich i siebie

Mimo to czasami nie wiem czy jestem dobrą osobą

Czasami wątpię, czasem jestem pewny

Dźwigam to jak klątwę, chcę czuć się potrzebny

A kurwy i mendy chcą mojej porażki i klęski twojej

Jak w czymś będziesz konsekwentny, wiedz to


[Refren]

Alarm, alarm

Ktoś może spokojnie uśnie dziś a komuś może drzwi otworzyć pierdolony

Taran, taran

Wielu próbowało gonić sny, a przecież my te sny od dawna mamy w swoich

Planach, planach

Robię swoje i nie patrzę w tył

A ty tylko powtarzałbyś to wszystko tak, jak ara, ara

Jak tego w słowa nie ubrałbym to i tak to nie zmieni nic bo prawda stanie

Naga


[Zwrotka 2]

Twoje życie to internet, tam się śmieciu czujesz cacy

Tu by kurwo przekopali Cię za śmianie z czyjejś pracy

Bo za błędy trzeba płacić, a jak nie ma pengi kminić

Nie dostaniesz nic na tacy tutaj, nic prócz kokainy

I po chuj bananie się mądrzysz skoro dobrze wiesz, że nic nie wiesz?

Dzieciaki u mnie na osiedlu są bardziej kumate od Ciebie

Policja nie chroni a gnębi, sprawdza ciągle te same gęby

Biorę ciasno wszystkie zakręty, dziś ostatni będzie tym pierwszym

Jebać drogi na skróty i drugie miejsca

Chcę pierwszych bo pozostałych nikt nie pamięta

Ja ciągle wlewam ale to butelka bez dna

A prawdę widać na twarzy i nie umknie ci tak jak R'ka

Oddajcie nasz hajs, zabierzcie kłamstwo

Państwo dyma nas, no to my państwo

Czuję tylko wstręt gdy widzę patrol

Chcę przed siebie biec i sam zbudować coś jak Arnold


[Refren]

Alarm, alarm

Ktoś może spokojnie uśnie dziś a komuś może drzwi otworzyć pierdolony

Taran, taran

Wielu próbowało gonić sny, a przecież my te sny od dawna mamy w swoich

Planach, planach

Robię swoje i nie patrzę w tył, a ty tylko powtarzał byś to wszystko tak jak

Ara, ara

Jak tego w słowa nie ubrałbym to i tak to nie zmieni nic bo prawda stanie

Naga