[Zwrotka – Ratke]
Oh, oni chcą show jak na gali — ja klikam FUT w dwudziestce sześć
Ziomal pyta: „Masz coś nowego?” — mówię: „Jeszcze nie czas, jeszcze nie dziś”
Życie jak save, który wczytasz, albo usuniesz go jednym klikiem i pyk
Możesz być w tej grze do końca, albo zniknąć, zanim ktoś powie: „znikł”
Nie ma „nie wiem”, nie ma „nie zrobię”, robię to, jak mi gra dusza chce
Jak zamkną wejście, to wejdę oknem — i niech się dziwią, kto wlazł na chatę
W pokoju mgła jak listopad w centrum, gdy tylko buchnę w szklane
Nie WTC, a bardziej jak blok, gdzie klatka od rana siwo staje
Mam ziomala z ksywką „Mały”, chociaż w dowodzie bije trzy zero
Rodzina… chciałbym powiedzieć „git”, ale dobrze znam fakty, nie ściemniajmy tego
Zamiast malować obraz jej życiem, mam tylko zeszyt i stare kredki
I słuchawki, które robią mi bunkier, kiedy świat wali we mnie pięści
Nie lubię ludzi, nie kumam zwierząt, za to kocham litery i beaty
Nie jestem poetą — po prostu próbuję jakoś ulepić te moje cztery ściany i mity
Nie pójdę leczyć się z tego, co siedzi we krwi — każdy bliski to wie
Liberum veto w kieszeni, dopóki mam rap mam go w sobie
Dobrze, że mam jedną kobietę przy boku, bo drama to waluta ulicy
Dobrze ze jeszcze ćwierć wieku mam na kampanie i przemowy
A każdy after kończy się tak samo — plotki, kryształy, fałszywe liryki
Kiedyś marzyłem o dzieciństwie, które mi ukradli, w książkach szukałem niewinnej treści
Teraz mam nowe problemy na głowie, stare dawno wyszły mi z kieszeni
Wybieram mniejsze zło, chociaż brzmi jak fraza z poradnika
I wkurwia mnie to, że choć nienawidzę schematów — życie i tak mnie tam wpycha
Wkurwia mnie to, wkurwia mnie to, każda odpowiedź i każdy błąd
Ale póki bije mi serce pod beatem — jeszcze trzymam ten los pod prąd
Wiem ze będę na topie że nie będzie łatwo ale dla polski
Idę dalej jak polskii , chcę być prezydentem dla was zakończyć te plotki