[Refren]
Nie chcą, żebym mówił, bo cisza im sprzyja
Ten kraj gnije w środku, nie widać od kija
Nie szukam afery, nie szukam mesjasza
To tylko moment, zanim nazwę ich z nazwiska
[Zwrotka 1]
Mówili: „Nie wchodź w to, bo polityka brudzi”
Ale ja jestem brudny od życia, nie od studiów
Oni mają garnitury, ja mam blizny na dłoniach
Każda z nich to dowód, że tu coś nie działa
Państwo jak blok — administracja bierze czynsz
A klatka śmierdzi, bo nikt nie sprząta nic
W telewizji bajki, w portfelach przeciąg
A potem się dziwią, że młodzi chcą wziąć to w rąk
Nie chcę władzy dla władzy, chcę ciszy w domach
Chcę, żeby dzieci nie znały słowa „nie stać”
Jak mam milczeć, skoro widzę ten syf?
Jeszcze nie mówię nazw, ale oni już wiedzą, że idę
[Refren]
Nie chcą, żebym mówił, bo cisza im sprzyja
Ten kraj gnije w środku, nie widać od kija
Nie szukam afery, nie szukam mesjasza
To tylko moment, zanim nazwę ich z nazwiska
[Zwrotka 2]
Każdy krzyczy „zmiana”, ale boi się ruchu
Bo zmiana zabiera stołek, wpływy i luksus
Nie chcę być twarzą na plakacie z hasłem
Chcę być problemem, którego nie da się zgasić
Naród to nie target, nie słupek, nie trend
To ludzie, którzy liczą dni do wypłaty jak sen
Oni mówią: „spokój”, gdy kraj się pali
Bo spokój jest dobry, gdy hajs się zgadza
To nie rap o polityce — to polityka w rapie
To głos z bloków, nie z sali konferencyjnej
Jeszcze chwila, jeszcze jeden krok
Przed burzą jest cisza — a ja właśnie ją łamię