Released on January 30, 2026

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Stoję na scenie, lecą łzy jak Krzysztof Piątek w Hercie

Bo za dużo presji, ale wciąż uderzam celnie jak w bramkę

Mówią, że zwolnię wreszcie — nie znam takiej wersji, jeszcze nie teraz (ye-ye-yeah)

Gramy miasta, trasy — nawet Wisła wita mnie jak generała

Poznałem każdy zakamarek stolicy, jakbym robił kursów setki

Bez Navi jadę, serio, mógłbym wozić pasażerki codziennie

Nie ma celu, którego nie mogę strzelić, pif-paf lecą tе trafienia

Czasem faluje mi w głowiе, gdy księżyc przewija się nad osiedla cieniem (yeah)

Co tam znowu szepczą o mnie — gadają na DM-y (co?)

Zdejmij maskę, typie, przebrania kończą się, a ty dalej grasz sceny

Nigdy nie kupiłem dyń, ale zniczy setkę w markecie brałem, nie pytaj czemu (ye-yeah)

A gdybym został z niczym — dalej zrywałbym kwiaty tobie, robiąc z życia to, co trzeba


[Refren]

Ah, rozwalam wszystkie listy — znowu rozwalam te listy

Mówią, że lecę w dół, a liczby stoją po mojej stronie — są oczywiste

Yeah, nie ma nawet szansy, nie ma nawet opcji

Żebyśmy spadli z tej passy — to jak Piątek strzela z pozycji

Mała, zapnij pasy, nasz styl pod ziemią trafia do masy

Miałem być sam — powiedz, czemu ci tak zależy, bym przestał żyć jak chcę? (ooo, aa-aa)


[Zwrotka 2 ]

Wracam na track jak Piątek po kontuzji — świeży, przygotowany

Choć czasem upadam w biegu, to wstaję szybciej niż oni wszyscy razem

Znów mówią, że mam za dobrze — ale nie widzieli ile nocy miałem nieprzespanych

Gdy walczyłem o każdy wers i każdy koncert, jakby to był mój finał sezonu wygrany

Oni chcieliby być na miejscu, ale nie mają psychy, by trzymać presję

Nie wiedzą, że czasem robię to ze strachu, a czasem po prostu przez serce

Nigdy nie chciałem być legendą, chciałem tylko, żeby słyszeli prawdę

A nie głupie plotki, które krążą jak piłka w polu karnym — odbita, martwa

Zamykam drzwi, robię swoje — jak Piątek, gdy ustawiam stopę do strzału

Nie mówię o planach, robię grom, który słychać aż po drugiej stronie miasta

Jeśli świat mnie dziś nie chce, to jutro sam zapuka do moich bram

Bo wiedzą, że wracam po swoje — i biorę to w całości, nie w pół, nie na żart


[Refren]

Ah, rozwalam wszystkie listy — znowu rozwalam te listy

Mówią, że lecę w dół, a liczby stoją po mojej stronie — są oczywiste

Yeah, nie ma nawet szansy, nie ma nawet opcji

Żebyśmy spadli z tej passy — to jak Piątek strzela z pozycji

Mała, zapnij pasy, nasz styl pod ziemią trafia do masy

Miałem być sam — powiedz, czemu ci tak zależy, bym przestał żyć jak chcę? (ooo, aa-aa)