Released on March 21, 2024

Thumbnail

[Zwrotka 1: Winogradzki Lew]

Okryty betonem tonę w oparach nocy

Koty snują się pod blokiem z czerwonym okiem

Ktoś czeka na koniec trzyma złożone dłonie

Obok łóżka grają anioł z demonem

Kilka klatek obok nocuje robot

Odkręcił sobie głowę, wreszcie może być sobą

Popatrz parę pięter w dół zdarzył się cud

Ta miła starsza pani sama widziała pięć już

Samotność to zimna sucz, miesza nam w głowach

Chociaż ściany są ze szkła, cała szklana jest podłoga

Nieobecność dusz, tego nie da się oszukać

Powłoki cielesne alkoholem wypłukać

Napędzić kofeiną potem ustawić w rządku

To samo jeszcze raz od początku

To samo jeszcze raz od początku


[Refren: Julia Rover]

Świt zalewa świat, odzyskujesz kształt

Oczy jak zamglone, zamglone

Świt zalewa świat, odzyskujesz kształt

Oczy jak zamglone, zamglonе


[Zwrotka 2: Paprodziad]

Klatkowy chów, ferma snów

Przemykam jak duch, jak karaluch

Pożeram każdy przеstrzeni okruch

Introwertyczny wybuch!

Władcy much, identyfikacja krów

Bezruch, brak słów, bądź zdrów

Elektrosmogu chuch, zaduch uderza do głów

Mami mumie w tłumie, tłumienie sumień

Co krok czuję tylko blok

A dla zabawy plazma i trudne sprawy


[Refren: Julia Rover]

Świt zalewa świat, odzyskujesz kształt

Oczy jak zamglone, zamglone

Świt zalewa świat, odzyskujesz kształt

Oczy jak zamglone, zamglone


[Zwrotka 3: Grubson]

Piętro za piętrem, piętro!

Każdy inaczej postrzega piękno!

Czas odciska swe piętno!

Nie tak łatwo odrzucić tu pęto!

Noc długa, może komuś się uda zdziałać cuda

I akurat odkryje swoje niebo

A ten beton nieco żywy poniekąd

Świat karci ręką, widziany przez kolorowe szkiełko

Z lewej ledwo wyczuwalne tętno

Z prawej niezłe melo, podkręcone tempo

Po środku pomimo, że na raty to często

Zderzają się światy choć do siebie nie lgną

Nie jedno serce tu pękło

Uciekło, by zakopać przeszłość

Nie jedno odnalazło sedno

Kształtowało charakter, dozgonna wdzięczność