Released on September 24, 2013

Thumbnail

[Verse 1: Jeżozwierz]

So man, wdychasz soman,

Przetworzona kora mózgowa

Mój Oddział Gazowy Żywiołak

Kontrola, terminacja na polach

Pożoga, Agent Orange jak Sodom,

Się ostał cień jak po zrzucie kiloton

To Super Forteca RA-29

Kidd Little Boy tnie sterem powietrze

Stężenie śmiertelne, kiedy schodzę na ziemię

Cyklosarin na scenie, paraliż marionetek

Nie uciekniesz, z dala japa jak bulldog

Na czerepie M4, chroni przed duszną chmurą

Za dużo słabych, to powtórka z Halabdży

Drgawki padacznych po aplikacji prawdy

Najwyższej prawdy, drugie imię Rap Addix

BST pełne baki, pluton ostatni rap gry, psie


[Verse 2: Kidd]

Sajgon kurwa, wciąż tylko Sajgon

Jestem Kurtzem sceny, coś jak Marlon Brando

Ślę nara tym grajkom, na łeb napalm death,

Toksyczna pomarańcz plus Valkirie w tle

Kidd Kilgore, nazwisko potraktuj dosłownie

Flow pod prąd, nie z prądem, jak niejeden nofame

Wykończę tę bombę, wbijając w nią gwoździe

I nadam na poczcie, łap nasz nowy longplay

Cokolwiek człowiek, ten proces trwa ciągle

Od Sierra Maestra po cruise w dół Mekongiem

To guerilla warfare, oddziały Rap Addix

Tagują FatCapem twój stragan z płytami

Chcesz top ten, chłopcze bierz billboard dosłownie

I wpierdol swój mixtape gdzie Biedra promocje

"Polacy tak mamy, że nie mamy nic

Poza trylionem rapsów o charyzmie pizd"


[Verse 3: Junes]

Nie chcę walczyć o Falklandy,

Pierdolę każdy spór terytorialny o zajęcie rap gry

Na beef z nami robią przymusowy pobór

A kończą jak w Homeland, kiedy wracają do domu

Jestem pieprzonym terrorystą, artystą w świecie tortur

Kiedy same słabe wieści niosą z linii frontu

Oficerski korpus brygady Rap Addix

Wszędzie białe flagi, kiedy wjeżdżamy czołgami

I weź się zabij, bo to rasa kaukaska

Więc jesteśmy okrutni jak afgańska partyzantka

Nie stoi za nami żaden reżim

Choć jak przejmiemy władzę, spodziewaj się drugiej Korei

Na wstępie trylon, nie w mp3

A ty zdejmij swoje mp4 jak ci w uszach bębni

Później zapłacz nad polską sceną

Ja stawiam znicz na ich grobie, było, minęło


[Verse 4: LaikIke1]

Skaczę przez tę wojnę jak wszy w okopach, krzyk w oczach

Idę z obrzynem i zniczem, niosę listopad

Przynoszę zgorzel na front i moździerz Stokes

A ty trzymasz bagnet, ja - kod do termojądra

I twój oficer szasta twoim życiem losowo

I je straciłeś, mam przylbice; stromotorowo

Zabijam pierwszą linię, piechota zawsze wpierdol

Zaczynam pieśń Dożynek, witam się z artylerią

Ku Klux Klan, Ku Klux Klan, strzały z czarną wstążką

Usta suche jak Sudan i biały fosfor nad łąką

To nie twój cichy dom menciu, szwadron się pastwi

Jak Dziki Gon na tle zmierzchu twojej dynastii

I nie wiem kurwa ile jeszcze utrzymam

W palących dłoniach ten ciężar obrzyna

Ale brnę tudzież czołgam się, mam dobry pretekst

Że jak spotkam cię w gąszczach, po prostu zajebię


[Tekst - Rap Genius Polska]