Released on November 17, 2002

Thumbnail

[Intro: Rahim]

Aj, aj

Mózg uwikłany w dwa stany

Aj, aj

Mózg uwikłany w dwa stany

Aj, aj

Mózg uwikłany w dwa stany

Aj, aj

Mózg uwikłany w dwa stany


[Zwrotka 1: Bu]

Bywa zielona, bywa brązowa

Bywa pomarańczowa, bywa też fioletowa;

Sucha lub wilgotna, przemycona lub krajowa; będzie wędrować dopóty dopóki

Będą hodować;

Dla mnie to typowa zajawa osiedlowa;

Nabywam choć często skurczona stopa finansowa; używam, bo to stara, klawa

Dymna metoda

Na relaks, więc powielam go, do niej oda szkoda, że posiadanie źdźbła

Potrafi zestresować;

A panująca moda, ba, wyłącznie frustrować

Minus i plus w tym, że nie chcą zalegalizować; twierdzą

Że to masowa zaraza młodzieżowa

Nie bronie negować

Choć uwielbiam konsumować

Jednak wszelką repetę radzę

Lepiej dobrze schować;

Ustawa żenadą, przegięciem kara tak surowa

Pierdel lub wyrok w zawiasach;

Gratis przymusowa, terapia odwykowa, choć osoba w sumie zdrowa;

Nie niucham, nie bucham syfu, nie zacznę się szprycować

Kumam, że sobie i bliskim łatwo życie zrujnować;

Rynsztok mi nie grozi więc pozbaw się obaw

Po czym swe należycie do ładu doprowadź


[Refren: Rahim & Bu]

Przez gramy, gramy, mózg uwikłany w dwa stany

Czas powoli staje, dopóki blant płonie

Pale, gdy mam ochotę, nałóg kontrolowany

To nie znaczy, że tak zwany stan trzeźwości unikany


[Zwrotka 2: Bu]

Zapodajka nie dla laika, a to poręczenie na to, w twoich uszach gości

Codzienności komentator, pojara to płuc lokator, gdy rusza maraton

Jak gladiator trzymam fason, bom nie kruchy amator

Nie przejawiam skłonności do urządzania sobie katorg

Pierdol co o mnie słyszałeś, nie poznałeś za to

Jam dobry chłopak pokryty tanią szatą

Lecz nie szmatą, żaden palant, czy przybity matoł, dwa cztery na barach;

Jaram i mi nie odpierdala

Odpalam w zakamarach, bo tajny aparat

Bada, ustala, działa płatna telefoniada

Skrada się, żeruje na kablach, którym nadal gada;

Ja sprawdzam pole

Trzeba to czekam cierpliwie

By wykiwać sforę, nie zatrzymać się na minie; rymy realistycznym kinem, nie komicznym festynem

Trudni się zbytem, masz rynek, sprawy poukładaj, bo bałagan wzmaga

Zbliżający się huragan; kłopotów nie ignoruj, możesz pana nie ubłagać;

Jak tragarz, taszcz przyjaciela na bagaż;

Aha - przy transferach musi się zgadzać waga


[Refren: Rahim & Bu]

Przez gramy, gramy, mózg uwikłany w dwa stany

Czas powoli staje, dopóki blant płonie

Pale, gdy mam ochotę, nałóg kontrolowany

To nie znaczy,że tak zwany stan trzeźwości unikany


[Zwrotka 3: Bu]

Nie nakłaniam do spróbowania i bakania

Masz opory wesprzyj wzory do naśladowania

Dla skorych głupców zgubą, pomostem do ćpania, wchłaniam dużo, ale nie mam

Sie za narkomana;

To używka, jak wyroby tytoniowe, kawa

Czy alkohol, który niektórych przyprawia o pawia, zielarska

Niekonwencjonalna moc wręcz ją rozsławia;

Więc zamawiam, uprawiam odmienny sport; wchodzę w krąg, unosi się łuna i

Przyjemny swąd

Widmo czy krąg jest git nasz port to miejski fort;

Jak nas znasz, weź się włącz, nikt stąd pojary nie ciuła, jak żeś sęp paszoł won, tu dominuje spóła

Króluje wciąż, gruda do skuna, filtr, bibuła

Kto preferuje ubaw kontynuuje rytuał

Fifa to standard, z wiadra awangarda

Drewaniaki i wodniaki wypośrodkowana ranga, dobre imię szarga utopijne

Postrzeganie

Palącej społeczności, jako na klęskę skazanej;

Nie staje w bramie, by cie okraść, spuścić lanie, kiedy człowieku na mnie

Krzywo patrzeć przestaniesz?

Nie ja wciskam kaban, czy wszczynam raban

Chce spokoju, nie bojkotu, ten tekst to nie parawan

Koncentruje się jak szaman, kontempluje w ramach

Porzucenia, zaperzenia, powstrzymania ubliżania ...