Released on March 5, 2010

Thumbnail

[Refren]

Podobno jestem z Marsa

I jak on mam swój darkside

Wokół nas ciągła farsa

I sojuszników garstka

Wokół nas ciągła farsa

I sojuszników garstka

Podobno jestem z Marsa

I jak on mam swój darkside


[Zwrotka 1]

Kochaj albo rzuć, dokonaj albo gin

Cokolwiek czynić masz czyń

Te sentencje jak hymn grają wnętrzem mym

Pomimo dezaprobaty min

W ich gęstej zamieci

Rówieśnik samotnych w sieci

Niczym blady ognik świeci

Nie wychylając się nie wylecisz

A prawda może cię oszpecić, (więc ciii)

Tam, hen w głębi kłębi się cisza

Oblicza i szachownica

Partia, która nie ogranicza

Zarówno gracza, jak i kibica

Ani rusz w tym rozdarciu

Wizji i misji starciu

Przy całym samozaparciu

Tak w ramach harców

Każdy dewiant zaśpiewa

Dziś normalność jest na wymarciu


[Refren]

Podobno jestem z Marsa

I jak on mam swój darkside

Wokół nas ciągła farsa

I sojuszników garstka

Wokół nas ciągła farsa

I sojuszników garstka

Podobno jestem z Marsa

I jak on mam swój darkside


[Zwrotka 2]

Poprzez ciemne zakamarki

Spacerują nocne marki

Przyjmują te rajskie podarki

Nadstawiają własne karki

Oddają rozum na parking

I wartkim krokiem lezą

Wszyscy maja czyste kartki

I opcje, w które wierzą

Niknie prostolinijność czy małostkowość

Ale jednakowoż

To cena za rozrywkowość

Bezreligijność i nowość

Które w przypadkowość, czy celowość wtopione

A odbicie lustrzane zmierzwione

Śmiem twierdzić, iż to potwierdzone

Każdy ma swą ciemną stronę


[Refren]

Podobno jestem z Marsa

I jak on mam swój darkside

Wokół nas ciągła farsa

I sojuszników garstka

Wokół nas ciągła farsa

I sojuszników garstka

Podobno jestem z Marsa

I jak on mam swój darkside