Potwór

By Rafi

On 10

Released on March 14, 2013

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Mimo tego, że grzybem niejedna chata porasta

Co większa fabryka dymem na prawo i lewo szasta

To kochamy każdy centymetr naszego miasta

Dlaczego? Bo każdy z nas przecież w nim dorastał

To miłość, choć z odwzajemnieniem będzie tu trudno

Tu co drugiego człeka, miasto wpierdoliło w gówno

Zepchnęło w przepaść, trudno zaginął po nim ślad

Więc lepiej żyć tak, aby nie zapomniał o Tobie świat, brat

Miasto to wir, co wciąga do środka

Ty żyjąc w nim, nie wiesz do końca co Cię spotka

To potwór, co porywa, przeżuwa, wypluwa

Potrafi spełniać marzenia, lecz radzę wam czuwać

To jak czary-mary, hokus-pokus tyle wokół pokus

A niewiele dzieli Cię tłumoku od skoku z bloku

Od fałszywego kroku, po którym możesz spaść na dno

To dziwne ale wiecie co? My kochamy to bagno


[Refren x2]

Na współę z rodzicami wychował mnie ten potwór

Który jest mym domem, lecz czasami zżera jak nowotwór

Co bym bez niego zrobił (he) to wizja chora

Bo muszę się przyznać, że kocham tego potwora


[Zwrotka 2]

Miasto to monstrum, miasto ma wielkie kły

Kiedy otwiera paszczę widać ten cały syf

Chociaż ja kocham, to by przeżyć muszę znać knyfy

By wspinać się na jego betonowe klify

I nie spaść przy tym, bo długo by się spadało

A potwór lubi zjadać takich, ciągle mu mało

Przytułki pełne ludzi wyplutych przez system

Ludzi, którzy za darmochę od życia dostali w pizdę

A współczucie to często obce uczucie

I tacy ludzie są dla miasta niestety jak kamień w bucie

Nie mają dokąd uciec, zostają wchłaniani

Przez to wielkie bydlę rządzące się własnymi prawami

Ale muszę Tobie zdradzić bezduszny potworze

W Tobie żyję i między innymi dzięki Tobie tworzę

I chociaż czasem napawasz mnie wstrętem i złością

To ja darzę Ciebie dozgonną miłością


[Refren]


[Zwrotka 3]

Poznasz go aż za dobrze, kiedy zrzucisz tu kotwicę

Jego żyły to ulice, aorty to obwodnice

Skórą metal, beton, szkło, płucami parki

A zło czai się tam, gdzie ciemne zakamarki

Naprawdę kocham to, ale przechodzą mnie ciarki

Jak pomyślę o tym, co może mi spaść tutaj na barki

Sercem niby targi, co pompują w Poznań kasę

A znam osobiście ważniejszych serc całą masę

Społeczeństwo powinno być tym asem w rękawie

Lecz bardziej czuje się tu jak ryby w opróżnianym stawie

Brak powietrza, perspektyw, szans na lepsze jutro

Miasto rośnie, a kieszenie prostych ludzi chudną

Ale życie w nim jest jak narkotyk

Bo głęboko zakorzeniony w nas jest ten lokalny patriotyzm

Jest i wokół wuchta złodziei, oszustów i łotrów

Ja czuję mięte do niego choć wiem też, że to potwór


[Refren]