Released on December 29, 2009

29K Views

Thumbnail

[Zwrotka]

Moje morza tulipanów chylą czoła przed wiatrem

Wszystkie mola waszych światów bronią etosu barier

Moje morza tulipanów rozkielisza uderzenie

Ale zbliżam się (w dwójnasób) rozdziewiczam powonienie

Jedno molo, jeden kwiat, ja wciąż liczę szanse

I choć każą mi utonąć, rozdziewiczam żagle

Mój glider to mądre płozy, pozy kosi jak Kosi i Cent

Ten joint zrobił mi z głowy dobry pomysł na rożno

Wolni od ściem, jeszcze wtedy rap mówił nam jak kurwa dorosnąć

Wasze mola twardych prawd, tak szarzenie zimne

Nie mam do nich zdrowia, czas zabiera mi ikrę

Mój glider - nad nim tylko mam wiersz I ją mam

Lot na dwie kochanki, ale inna trajektoria

Mój glider - wykułem go sam, oplotłem sobą

Mój rap skurwysynu - tulipany pod płozą

Zabraliście nam plaże razem z naszymi łzami

Wielu zostało z płaczem, wybierając się wykrwawić

Pamiętam delty żalu prosto z ciepłych serc

I ten odcień szkarłatu, to jedyne o czym śnię

Wplotłem każdą z ich żył łopot, płótna na wietrze

Te żagle I glider I krok od słów na mieście

Ostrożnie, bo się poparzysz ogniem, uważaj

Noszę spodnie jakbym miał kurwa problem w kiermanach

Proste, spierdalaj jak masz drobne w kielniach

Kurwa, chodzi mi o skills, nie o flotę

Nie znasz mnie - nie waż się podbić z banknotem za wers

Podbić za złote, dla mnie lecisz, no weź

Podziemie - siedzę tu na sofach ze skór

MC's których podniebień szukają ich crew

Dawaj respekt, a szmal za feat rozsyp po czapkach

Niech sieknie setkę za rap każdy, kto śpi po klatkach

Stąd jest rap, Biggie wniósł to wyżej

Ale wciąż Barry White to jest puść to w wyrze

Rap jest z ulic i puść to tam, pompuj vibe w beton

Jak durnie mówią "haha", puść ten rap ich kobietom

Durnie mówią "aj", wiedzą to kajtki od nas

I łach, bo ten rap to jest plaża Kalifornia

Wszystkie moje tulipany, nie wystarcza im szept

Proszę wiatru móc ich wrzaski wytargać na wierzch

Mój glider chcę głębsze tulić hausty częściej

Mój rap skurwysynu - tulipany przed wieprzem

Wszystkie mola waszych stłumień pokryte żalem

Każda kropla jak umiesz żłobić życiem w skałę

Mój glider i ja, skąpani w deltach rzek

O których tylko plaże każą nam pamiętać

Ten odcień szkarłatu każe spojrzeć mi w glider

I dostrzec tam siebie jakbym siebie już miał gdzieś

Moje morza tulipanów, glider znika jak pewność

Bo czy mola waszych dziadków są dziś wasze, na pewno?

Na pewno to sieknę dziś goudę z tych tanich

Nie pierdol, że zjesz mnie, nikt w Polsce jak Laik

Nie stać cię na mnie, bo już dawno nie mam wstydu

Mnie wciąż stać na prawdę mimo wiader płynów

Alkoholik? ty nie mów tak o sobie na bicie

Mam powody by przypuszczać, że za rok tak nie napiszesz

Mam dziesiątki powodów, żeby sprzedać mój mikser

Jak te piątki od ziomów, których nie ma już przy mnie

Jak piątki od sobót I lęki przez bibę

Ej, ziomuś daj spokój, wiem, że też masz to w CV

Jak rozstać się z przyczyn typu - zrobię coś, zmienić

Żeby spotkać się przy tej samej sofie w Ikei

Moje morza tulipanów, to ostatni kurs

Wasze mola trudnych stanów jak oprawcy muz

Mój glider dał srebro każdej z łodyg, a żagle?

Spadając na beton oplotłem nimi gardę