Refren trochę jak Lana Del Rey

By Quebonafide

Released on June 5, 2022

85K Views

Thumbnail

[Refren: maszaitsme]

Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzy

Gapiłem się wtedy wolny na księżyc

Gdyby tamten ja mógł temu wysłać faks

Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzy

Gapiłem się wtedy wolny na księżyc

Gdyby tamten ja mógł temu wysłać faks

Mógł temu wysłać faks


[Zwrotka 1: Quebonafide]

Albo list jak Flexxip, dać mu parę lekcji

Lekcji ze zdziwienia, bo ten skurwiel teraz nie zna nic prócz presji

Leki NDRI, ciągi zmian percepcji

Pocałunki śmierci, nie odróżniam życia już od gry PlayStation

To zaczyna męczyć, gdy zamykam oczy

Widzę Meksyk, potem moją twarz jak krwawi

Blok z Aleksy, walizki pieniędzy, stary magnetowid, kobiety i zdrady

Uśmiechniętych kumpli, kiedy wybiegamy na boisko w sześciu

Nagle całość znika, a te iskry dzisiaj będzie ciężko wskrzesić jak ognisko w deszczu, yo


[Refren: maszaitsme]

Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzy

Gapiłem się wtedy wolny na księżyc

Gdyby tamten ja mógł temu wysłać faks

Mógł temu wysłać faks

Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzy

Gapiłem się wtedy wolny na księżyc

Gdyby tamten ja mógł temu wysłać faks

Mógł temu wysłać faks


[Zwrotka 2: Quebonafide]

Zapytać, jak z pustym portfelem ma kupić łańcuszek ze srebra?

Jak to jest się budzić przy ciele jednej z tych modelek, której widać żebra?

Powiedzieć, jak czas mu odfruwa, przypomnieć, że choć częściej lata

To kiedyś żebrał na FlixBusa, a nie szukał haju w każdym kraju świata

Pokazać tę drogę przez ciernie, ulice, gdzie wszystko jest szare

To bagno, przez które przeszedłem, żeby wziąć do ręki ten jebany diament

Na koniec podkreślić, że to dobra pora, by skończyć to z szumem

Bo był tylko jeden kierunek i mogę czuć dumę, bo żyłem jak umiem, Que


[Refren: maszaitsme]

Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzy

Gapiłem się wtedy wolny na księżyc

Gdyby tamten ja mógł temu wysłać faks

Mógł temu wysłać faks

Na moim boisku szkolnym i bez pieniędzy

Gapiłem się wtedy wolny na księżyc

Gdyby tamten ja mógł temu wysłać faks

Mógł temu wysłać faks


[Zwrotka 3: Quebonafide]

A gdyby ten ja mógł tamtemu wysłać faks

Opowiedziałbym o wszystkim, czego dziś mi brak

Nie wszystkie perspektywy, które widzisz, musisz brać

I gdybym mógł, to bym zaczął tak:

Wytłumaczył mu, że czasem nawet nieświadomie

Robił krzywdę i że krzywda miewa różną formę

Że ludzie koło mnie mogą być interesowni

Jak skurwysyn, który okradł mnie przy elektrowni

Wytłumaczyłbym, że kompleks się nie bierze znikąd

I że ciężko się go pozbyć, słysząc tylko chichot

I że miłość to jest chemia, którą kończysz blizną

Między ludźmi, nie tylko kobietą, mężczyzną

Że Ci ludzie w małym mieście, którzy chcą, bym upadł

To jest tylko płytka zawiść i to łatwa sztuka

Się z nią godzić, nic nie robić, tak jest łatwiej

Zrzucić ją na ojca, matkę albo trudny start, ej

Nie chcę tego gówna za nic, gdy wychowam dziecko

Będę starał się odgrodzić, bracie, grubą kreską

Pewnie czasem ta wrażliwość to moje kalectwo

Następstwo między manią a depresją

Weź mi nie projektuj życia

Co pogadasz, to pogadasz

Jak chcesz, żebym Cię usłyszał

Wysuń głowę poza szlaban, yo