Released on April 24, 2016

39K Views

Thumbnail

[Intro]

Mhm, w moim mieście żyją w trybie przelew-browar-joint

I coraz częściej chciałbym się teleportować stąd


[Zwrotka 1: Quebonafide]

Krwawiący pacyfista, ścieram rzygi z pyska

Tylko Jezus mógłby mnie ocalić gdyby istniał

I tak karmię się doświadczeniami

Ale wszystko to wątpliwy przysmak, bon appétit

Kiedy nie mogę zasnąć zamiast owiec liczę grzechy

Ty chcesz mi mówić co to brak skrupułów?

Biorę długie oddechy, dokąd im się tak śpieszy?

Usypiam w bólu, szukam wyjścia z Enigma Roomu


[Refren: Quebonafide]

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?


[Zwrotka 2: Quebonafide]

Stereoskopia, na tych płaszczyznach widzisz nie jedno

Przez to do dzisiaj z nią robię to w myślach; cerebro

Duże zranione dziecko, wszystko jak krew w piach

Wojna z samym sobą choć zaczynam od The Diplomats

Nic co znasz nie przypomina tego co znam, czaisz?

Chory świat, takich jak my jak na lekarstwo stary

Uparcie pchamy się pod górkę jak w Elasto Manii

Mijając czarujące spojrzenia, za mało many


[Refren: Quebonafide]

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?


[Break: Quebonafide]

Dzisiaj mówię o sobie raper

Bo zawsze chciałem zostać poszukiwaczem przygód

A że saper ze mnie kiepski, rozkłada mnie na deski

Ta bomba, rozbraja mnie, czekam na wybuch, tik tak


[Refren: Quebonafide]

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?


[Zwrotka 3: Szesnasty]

Rozpisywałem najstraszniejsze scenariusze

Największych wrogów osadzałem w głównych rolach

Dawałem kilka minut żeby mogli uciec

Potem podziwiałem świat na wylot przez dziury w ich głowach

Rozpisywałem najpiękniejsze scenariusze

Musiałem wierzyć pewnie w to, że miłość jest tu

A kiedy zrozumiałem "kurwa, nic nie muszę"

Zacząłem podziwiać świat na wylot przez dziurę w jej sercu

Rozpisywałem to w swym pokoju bez klamek

Bo że zadanie, że jak skończę to się wydostanę

I tylko jedno "ale" - znikający atrament

Więc muszę pisać dalej w swoim Enigma Room

A gdy przekroczysz próg się cieszysz choć masz problem

To nie są błyski fleszy, to Bóg odpalił bombę

I prosi o uśmiechy wysyłając nas na wojnę

Dorosłe dzieci wykrwawiają się spokojnie


[Refren: Quebonafide]

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?

Uśmiecham się, czekam na błysk

Bo stoję pozą do zdjęć

Mam zmieniać to czy godzić z tym?

Bo jeśli to nie fatum to co to jest?