Released on September 5, 2017

13K Views

Thumbnail

[Intro]

W tej dżungli uwierz mi, pod łapą wszystko masz

Naprawdę? Pod łapą masz

Nie dla mnie są ponure dni, gdy myślę o nich to mnie mdli

Więc żyć ze smutkiem ani mi się śni

Bo przecież życie piękne jest, wystarczy tylko mieć co jeść, a wtedy smutki prysną byle gdzie


[Refren: Żabson]

Cały hajs przejadam na drogich obiadach

Jak chcesz ziom to wpadaj, z chęcią dam ci dziaba

Ale nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara


[Zwrotka 1: Quebonafide]

Kiedyś był turbodeficyt i był turbodebet i byłem ultraekozjebem

Na jednym kubku z KFC kurwa miesiąc dolewek

Bułka i serek były powszednim chlebem

Pamiętam jak się zrzucaliśmy na festiwal we czterech

Po cichu przed kelnerem ładując kawałki do torebek

Byłem tam tydzień temu mając cichą nadzieję, że ktoś mnie pozna jak wrzucałem napiwek

Ee, kapa jak chuj, wtedy byłem młody Janek, zapomnij jak będę chciał zaprosić na szamę

Wtedy wrzucali fanty, a dziś frizzante (na powitanie)

Żaden japisz, jak zjem zapiekanę też się nic nie stanie

(Teraz zjadam Żabsona!)

[Refren: Żabson & Quebonafide]

Cały hajs przejadam na drogich obiadach

Jak chcesz ziom to wpadaj, z chęcią dam ci dziaba

Ale nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

(Mmm, a teraz zjadam Winiego!)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara


[Zwrotka 2: Wini]

Otwieram lodówkę i mówię ci ziomuś, wiem

Mam więcej w niej trupów niż w szafie ma Eminem

I jeśli chcą mi powiedzieć, że jestem co jem

To jestem świnia, baran, kaszalot, pfff

Twoje rymy to ser, moje rymy to hel

Tak się po nich rozchechłasz, że przerobię na dżem cię

Poleję tabasko, ubiję na krem i podam twoim znajomym na deser, goddamn

Moje menu zbyt ostre dla cipowatych piździeli

Zapraszam do knajpy dla wysublimowanej klienteli

Może to właśnie cię skusi, wersy surowe jak sushi

Dziupla jak w Białorusi, zaraz ktoś się zakrztusi

Essa, smacznego, to dla tych co chcieliby zjeść Winiego - Quebo

Za dużo tu mięsa, ta potrawa za tłusta

I nie mieszaj mnie z preclem, i tak nie przejdę przez usta


[Refren: Żabson]

Cały hajs przejadam na drogich obiadach

Jak chcesz ziom to wpadaj, z chęcią dam ci dziaba

Ale nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara (nie)

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara


[Zwrotka 3: Quebonafide]

Kiedyś od kuchni były zajebiste cyrki

Teraz od kuchni mój kuchcik ma czyste witki

A niuńki tłuste tyłki, jak belgijskie frytki

Biorę ziomków z ekipki, ziomków z ekipki

I jedziemy szamać

Umówmy się, nie, nie że chcę się z tobą umówić mała

Umówmy się, moja kobieta przy francuskim winku

Oblizuje słodkie wargi po chia puddingu

Jemy włoskie placki albo słuszny street food

Jak mam cheata to do syta, aż nam skręca jelita synku

A jak nie to wafle ryżowe i sam wiesz co

Rzadziej syryjczyka na obskurnym winklu

Jakbyś chciała na ostro to znam fajny kąt

Pięciogwiazdkowy hindus sieka jak Make Win... eee

Mace Windu no...


[Bridge]

Bo przecież życie piękne jest, wystarczy tylko mieć co jeść, a wtedy smutki prysną byle gdzie


[Outro]

No to jedziemy, kawał o tuńczyku

Przychodzi tuńczyk do restauracji i mówi do kucharza "Ty skurwysynu, zabiłeś mi ojca" a kucharz na to "Przepraszam cię stary, to taka robota" a tuńczyk mówi "Wyzywam cię na pojedynek szachowy, jak wygrasz będziesz mógł mnie usmażyć, a jak przegrasz już nigdy nic nie przyrządzisz". No to zaczęli grać. Jak to przy szachach, emocje jak na rybach, jak wiadomo wszystkie tuńczyki uwielbiają grać w szachy więc kucharz dostał mata w kilku posunięciach. Wstał, wyciągnął kosę, wbił ją tuńczykowi w bebechy aż po rękojeść, a tuńczyk krzyczy:

Ale nie wrzucaj mnie z nimi do gara, nie wrzucaj mnie z nimi do gara

Nie wrzucaj mnie z nimi do gara, nie wrzucaj mnie z nimi do gara