25 Godzina

By Quebonafide

On Eklektyka

Released on July 31, 2013

24K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Quebonafide]

Co bym zrobił, gdybym miał zaraz umrzeć?

Obejrzałbym pierwszy odcinek „Mody na sukces”.

Popatrzył na swoje życie i poczuł żałość

Myśląc „kurwa, czemu to tak krótko trwało?”

A serio to włączyłbym „Life Goes On”

Zagrał koncert dla siebie i wziął za to sos

Łyknął ketanol pod methadol jak lekarstwo na całe zło

I na najwyższym szczycie jodłował, że nie mam dość

To jak w tym filmie z Nicholsonem „Bucket List"

I trochę jak w tym filmie chwyciłbym parę chwil jak w „Jungle Speed"

Przybiłbym żółwia mamie, szepcząc:

"Nie płacz, muszę iść dalej"

Chociaż obydwoje wiemy, że nie ma dalej nic

A los to sędzia, który w końcu skaże na nicość i ciebie i mnie

Bo każdy z nas ma motyw, żeby w końcu zabić czas... (czas?!) snem

Na wszelki wypadek zawsze mogę się nawrócić

W jakąś sekundę przed końcem

Choć to do mnie niepodobne, bo w niebie pewnie bym zgrzeszył ponownie

Przybiegłbym mała i skończył w Tobie takim jednym celnym

Czując się, jakbym dostał dożywocie będąc nieśmiertelnym

Kartkując rozdział Dawkinsa, jeden z tych najsmutniejszych

Może nawet uronił łzę, wziął telefon i podziękował, komu należy

(Sorry the number you are calling is busy now)


[Refren: TrooM]

Było takich kawałków w chuj

Wiesz, że nie o to chodzi

Umieram codziennie tu, w tę ostatnią z godzin

Ile mogę, ile mogę dać?

Z apatią się nie pogodzisz

Umieram sam 25. z godzin

Było takich kawałków w chuj

Wiesz, że nie o to chodzi

Umieram codziennie tu, w tę ostatnią z godzin

Ile mogę, ile mogę dać?

Z apatią się nie pogodzisz

Umieram sam 25. z godzin


[Zwrotka 2: Diset]

Budzę się 21 grudnia 2012 w strefie GMT+1

Wielu takich, którzy zmieniliby swoje życie dopiero

Gdyby coś miało zamienić w gruz ziemię

Żal mi ludzi, którzy musieliby zmienić wiele

Gdyby dowiedzieli się, że od jutra niczego nie ma

Nie muszę czekać na raj, bo tego dnia się rozejrzałem wkoło

Otworzyłem okno i widzę mój eden

Śmierci nie ma, umierasz jak tracisz moc

Co ty, nie wierzysz ludziom z takim flow?

Jestem legendą, żyję własną ścieżką

Nie potrzebuję dziar w stylu Y O L O.

Ale w ostatnią godzinę

Przydałoby się przeprosić parę osób

Albo nawet teraz, niezależnie od tego, kiedy zginę

Tylko z tym efektem, bo pewnie nienawidzą mojego głosu

Ale w ostatnią godzinę nie obrażę się na życie

Obojętnie, czy będę zmywał czy jadał w lokalach za granicą

Na stopro jak Wini, Sobota, Mateo mówię ESSA.

Oby nie odbiła mi się ta wiara w siebie

Bo pycha często pozostawia niesmak


[Refren: TrooM]

Było takich kawałków w chuj

Wiesz, że nie o to chodzi

Umieram codziennie tu, w tę ostatnią z godzin

Ile mogę, ile mogę dać?

Z apatią się nie pogodzisz

Umieram sam 25. z godzin

Było takich kawałków w chuj

Wiesz, że nie o to chodzi

Umieram codziennie tu, w tę ostatnią z godzin

Ile mogę, ile mogę dać?

Z apatią się nie pogodzisz

Umieram sam 25. z godzin