Krzyk

By Pyskaty

On Pasja

Released on July 2, 2012

Thumbnail

To było jak krzyk

Emocje kumulowane od lat

To było jak krzyk

Emocje kumulowane od lat

Był czas o którym chciał zapomnieć,jak na ironię

Ten czas najczęściej puka do wspomnień

A one nie chcą mu otworzyć ale co z tego

Skoro on żeruje na nich jak pasożyt

Czas, gdy ojciec zwiał z domu z tą forsą

Hajs wydał po kryjomu jak jakiś Don Johnson

Matka mówiła bądź twardy

I jak na 6latka był, gdy rok później śmigał w czarnym

Nie płakał, choć widział twarz mamy w trumnie

Miał zakaz, już wie, że rak to marny skurwiel

Rok później uzależniony od rozluźnień

Ta, maturę mógł robić z bluźnierstw

Kodeks karny cytował nim urósł

I tak znalazł ulubioną lekturę w bidulu

Choć w głębi on miał dobre serce

A ten mail był jak list w butelce

To było jak krzyk

Nieważna duma i nieważny był wstyd

Emocje kumulowane od lat

Kiedy echo odbijało się od dna

To było jak krzyk

Nieważna duma i nieważny był wstyd

Zatkaj uszy, serce otwórz tylko

Dusza krzyczy, kiedy usta milkną

Lustro nie mówiło jej prawdy

Nie bóstwo, widziała tylko tłuszcz i fałdy

Jak każdy chciała zrzucić kilka kilo

Bo miała być jak Wenus, nie jak Wenus z Milo

Genezy szukaj w przeszłości

Pełny dom, lecz miłość u nich nie gości

Wiesz, prości rodzice to koszmar

Bo ich ambicje osiągają rozmiary wieżowca

Więc poszła na taniec by ich zadowolić

Dać coś mamie- fance Iwony Pavlović

Choć wolała dziewiarstwo niż taniec

Po obiedzie zaczynała haftowanie i tak co dnia

By ukarać matkę i ojca za brak akceptacji

Początek jej końca

Do tego doszła wóda i kreska

Na próżno, i tak nie czuła się lepsza

Nim serce zmieniło się w chodnik

Była pusta jak 40kilowe zombie

Lecz w głębi chciała czegoś więcej

A ten mail był jak list w butelce

To było jak krzyk

Nieważna duma i nieważny był wstyd

Emocje kumulowane od lat

Kiedy echo odbijało się od dna

To było jak krzyk

Nieważna duma i nieważny był wstyd

Zatkaj uszy, serce otwórz tylko

Dusza krzyczy, kiedy usta milkną

Mijał kolejny dzień, poczta znów prawie pełna

Dwa listy wśród marketingowego ścierwa

Pierwszy od typa, który co dzień pił na hejnał

Drugi, od panny, która ucieczki szuka w mailach

I to nie żaden melodramat, przestań

Nie jestem Kaszpirowski by uzdrawiać przez ekran

Żaden ze mnie ksiądz, gdy umiera człowiek

Choć każdy z tych maili był jak niema spowiedź

Nie w głowie mi leczenie ludzkiej duszy

Kim jestem, aby mówić im jak żyć?

Odpisałem kilka słów otuchy

Nie umiem być obojętnym na krzyk

I nie wiem czy on pije czy siedzi w pasach

A ona nie skończyła jak Amy Winehouse

Liczę, że każdy z nich lepiej się czuje

A w mailach zwrotnych było jedno słowo: dziękuję

To było jak krzyk

Emocje kumulowane od lat

To było jak krzyk

Zatkaj uszy, serce otwórz tylko

Dusza krzyczy, kiedy usta milkną


[Teksty i wyjaśnienia na Rap Genius Polska]