Released on January 1, 2009

Thumbnail

Jestem pierwszy w kolejce do nieba, choć nie byłem święty

Diabeł mnie nie chciał, bo nie umiem żyć bez kolędy

Jestem jednym z tych, co zjedli na tym zęby

Niedługo będę gryzł dziąsłami skoro trzeba wypić za błędy

Jestem jak Fendi, Armani i Gucci, za drogi dla groupiess

Za tani dla sztuki, co wszystko ma i chce coś kupić

Ty, weź się lepiej ucisz

To rap, który Cię porwie, zgarnie okup, potem nie pozwoli wrócić

Jestem jak kamień w murze i walczę co sił

By zostać tu na dłużej, gdy oni obrócą się w pył

Już zapomnieli jak nawijać, każdy w liczeniu jest bystry

Matematycy - zamienili słowa na cyfry

Jestem jak diler, dostajesz najlepszy towar u mnie

Chwile, dla których chce się żyć, nawet jak konasz w gównie

Tym, co sprawił ze dumnie używasz słowa "skurwiel"

Tym, co chce, by go pochować w głowach, nie w trumnie

Jestem taki sam, jestem wciąż obok

Jetem tutaj od lat, dziś mnie poznasz na nowo

Jestem i robię rap, byś mnie trzymał za słowo

Jestem pysk w pysk, jestem sobą! x2

Jestem ciągle taki sam, tyle lat w to gram, liczę chwile

Tylne wejścia znam, bo od życia mam wilczy bilet

A tyle na ile mogę respekt dam, mnie nie kupisz

Chcesz wbić mnie w podłogę, wypierdalam pod sufit

Jestem piromanem, ogień podkładam pod publikę

Nad ranem zostawiam zgliszcza, bo rozpalam ją jak brykiet

Sztuki kochają mnie, uzależniam jak likier

Nie wszystkie, odpulam brzydkie jak Bożena Dykiel

Jestem typkiem, co walczy, jakby to był koniec

Za ekipę pójdę w ogień, tylko spójrz na me dłonie

W betonie od tylu lat, przeżyjesz jak jesteś sprytny

A gdy toniesz to ja podam Ci rękę zamiast brzytwy

Jestem taki sam, jestem wciąż obok

Jetem tutaj od lat, dziś mnie poznasz na nowo

Jestem i robię rap, byś mnie trzymał za słowo

Jestem pysk w pysk, jestem sobą! x2

Jestem jak gąbka,nasiąkam tym miejscem, ziomuś

Gdyby nie anatomia rzekłbyś, że mam serce z betonu

U mnie Twój sekret jest bezpieczny, bądź pewny

W przeciwieństwie do niej pod naciskiem nie jestem wylewny

Jestem stąd, gdzie rządzi Królewskie, nie Miller

Gdzie jedyną miarą szczęścia są promile

W pogoni za nim nie zostaje w tyle

Więc nawet moja niunia narzeka, że pije jakbym był szczylem

Jestem marzeniem teściowej, wiesz, sprawa prosta

Cienka linia dzieli marzenie i koszmar

Zadaję im zbyt wiele ran, mam tak często

I nie jak Clark Gable, raczej jak Charles Manson

Zresztą, w kwestii morderstw jestem specem

Wiesz co? Mam forsę, bo za każdą głowę wezmę becel

Wiecie już jak można uzależniać wersem

Chcecie się mnie pozbyć, a ja wciąż tu jestem

Jestem taki sam, jestem wciąż obok

Jetem tutaj od lat, dziś mnie poznasz na nowo

Jestem i robię rap, byś mnie trzymał za słowo

Jestem pysk w pysk, jestem sobą! x2