Bez granic

By Pyskaty

On Pysk w pysk

Released on April 12, 2010

Thumbnail

[Produkcja: The Returners]


[Zwrotka 1: Pyskaty]

Dziś zabiorę was wstecz do czasów, kiedy mogłem wszystko

I choć nie miałem beatu ani basu, starczył beatbox

Do czasów, gdy No Limit kojarzył się z disco

I gdy Volt jeszcze brzmiał jak Pete Rock

Gdy mieliśmy hip-hop, co miał nas zjednoczyć, nie zabić

Choć mówił prawdę prosto w oczy, nie zamienię jej na nic

Ej, wróćmy do czasów, gdy byliśmy nieznani

Dziś znów świat jest dla nas bez granic


[Zwrotka 2: Fokus]

Mówisz: „Wróćmy do czasów, gdy byliśmy nieznani”

Tu dziś z ludźmi wracamy i mamy przed oczami

Ściany ubrudźmy tagami je

Poruszamy się z markerami jak hip-H-O-P, kasetami

Gdzie słońce zachodzące pomiędzy blokami

Dzień kończące, obiecujące jutro spotkamy się

Z ziomkami wiesz, jak jest, MTV na VHS

W końcu wolni, FKS 96 z pozdrowieniami


[Zwrotka 3: Małolat]

Kiedyś świat był bez granic, robiło się szybko kwit

Choć los był na szali i wokół ten cały syf

I miałem talent, by wjechać tu w każdy beat

To mi zostało na trwałe, forsa rozeszła się w mig

Dziś nie dbam tak o sos, choć w głowie mam jakieś plany

Nie, żeby zrobić sztos i znowu być za kratami

Więc teraz piszę coś lub w różnych miastach gramy

I to był dobry krok, świat znowu jest bez granic


[Zwrotka 4: Łona]

Wróćmy do czasów bez granic

Do dni, zanim ten głos w nas zamilkł

Co nas gnał w kraj, żeby grać za nic

Do czasów, gdy wack MC, nim z domu wylazł

Już wyłączał swój mikrofon za namową Ein Killa

Chwila! I znowu w latach, kiedy mogłeś latać

Bo akurat nadszedł przypływ stylu albo chociaż Nagły Atak

I za nic nie ufałeś zatrutym owocom

Ej, wróćmy do czasów bez granic, bo jest po co


[Refren: Termanology]

We gotta use hip-hop, not abuse hip-hop

Don’t confuse hip-hop with that fake shit

We gotta love hip-hop, cause we does hip-hop

For the love to hip-hop, not for the paper


[Refren: Pyskaty]

Bo to jest nasz hip-hop, a nie wasz hip-hop

Wy mylicie hip-hop z marnym szajsem

Kochaj ten hip-hop, ciągle rób hip-hop

Jeśli kochasz hip-hop, a nie tę kasę


[Zwrotka 5: Fu]

Pamiętam pierwsze moje teksty na szkolnej ławce

Yo! MTV Raps, pierwsze logo na mojej klatce

Oldschoolowe Grand Prixy miałem na pierwszej randce

Czułem się odpowiedzialny jak bramkarz przy bramce

Teraz bez żadnych granic robię, co mi się podoba

Efektem tego jest to, że czasem boli mnie głowa

Granice są, ale w innym tego słowa znaczeniu

Genialnie lekceważę je czasem jak młody geniusz


[Zwrotka 6: Ten Typ Mes]

Ordynuję skręt kamer

Na dotąd niepokazane, jak Bent Hamer

Przekraczam granice tematów

Lecz nie dobrego smaku

Tożsamy styl życia z każdą linijką

Idę w miasto po inspiracje, nie czekam, aż przyjdą

Nie ma granic między mną a żebrzącą laską

Mówię: „Pomogę ci, ty powiedz mi, co w twoim życiu zaszło?”

Mąż ją leje, nie przytula lat niemal dziesięć

Ściskam ją i żegnam – nie ma granic w moim świecie


[Zwrotka 7: Tomiko]

Kiedy jest nowy temat i gra bas i bęben

To granic nie ma i to nie ściema jak strefa Schengen

Jeśli masz dość, w granicach widzisz bezsens

Uwolnij złość aby zerwać ten węzeł

I chodź ze mną do mojej krainy za mną

Gdzie rymy mają moc, na pewno wyschło bagno

Bo tu nawet w noc świeci się światło

I nie ma granic, ziom, nie ma już dawno


[Refren: Termanology]

We gotta use hip-hop, not abuse hip-hop

Don’t confuse hip-hop with that fake shit

We gotta love hip-hop, cause we does hip-hop

For the love to hip-hop, not for the paper


[Refren: Pyskaty]

Bo to jest nasz hip-hop, a nie wasz hip-hop

Wy mylicie hip-hop z marnym szajsem

Kochaj ten hip-hop, ciągle rób hip-hop

Jeśli kochasz hip-hop, a nie tę kasę


[Zwrotka 8: Pyskaty]

Minęło kilka lat, lecz nie widzę, by rap ledwo dyszał

Usłyszał o nas ten świat, w którym żyjemy do dzisiaj

To cisza każe nam grać, a nie żaden lans czy zysk

To nasza nisza, w której pchamy swój głaz jak Syzyf

I patrz, branża zaczyna mieć już astmę – to słychać

Respirator jest zbędny, my dajemy jej oddychać

Starczy kartka i pióro, choć nie walczę o pomnik

Nie znam granic, a dla nich to zestaw do tracheotomii

Wiesz…


[Zwrotka 9: Termanology]

The understanding of music and not abusing it

Using it as a tool to communicate with the youth a bit

Not for some stupid shit, by how much loot we get

Yeah, I love loop and shit, that’s only like two percent

The reason why we do this, cause we rap students

Plus some of rap tutors, no need for the wack foolish

Bullshit, full clips, spit and kill shit

But I rather uplift shit into the killswitch


[Zwrotka 10: O.S.T.R.]

Sprawdź mój czas, co dzień to masz

Bo chleb, co mam to tlen, bo w nas

Co sen, to strach i lęk ot tak

Bo gdzieś ten szlak i treść przez rap

I pech czy fart i grzech zna świat

I plebs, nieważne, ile w nas światła

Każdy przysięgał nieraz nam, że walka to farsa

Nie start nasz, czy brać tak ten track?

Ja nie odczuwam granic, wierzę w fach nasz, nie hajs, brat


[Refren: Termanology]

We gotta use hip-hop, not abuse hip-hop

Don’t confuse hip-hop with that fake shit

We gotta love hip-hop, cause we does hip-hop

For the love to hip-hop, not for the paper


[Refren: Pyskaty]

Bo to jest nasz hip-hop, a nie wasz hip-hop

Wy mylicie hip-hop z marnym szajsem

Kochaj ten hip-hop, ciągle rób hip-hop

Jeśli kochasz hip-hop, a nie tę kasę


[Zwrotka 11: Ero]

Dwa, zero, jeden, zero, ziom, to nie wyniki meczu

Coś czuję, że to mój czas w trzecim tysiącleciu

Świat dla mnie nie ma granic i na nim nie ma nic za nic

U swoich mamy respekt, resztę bierzemy sami

Słuchaj, przyszedłem po to, by wreszcie tą grą ruszyć

Więc gdy mówię: „Wyłącz język, a podgłośnij uszy”

Daję rap prosto z duszy i nigdy tego nie zmienię

Muzyka nie zna granic, niech to gra w twoim systemie


[Zwrotka 12: Eldo]

Ktoś woli komfort od prawdy, to normalne

Zwyczajne, chociaż chyba też niewybaczalne

Luz, bo separacja z tożsamością to coś powszechnego

Ja nie umiem, bo wiem czego chce moje ego

Rap gra, życie utopione w faktach

Bez strachu, nawet kiedy bomby spadają na Bagdad

Wolny ptak, wolne serce, spaceruję po ulicach

Wyobraźnia jedyna granica


[Zwrotka 13: Pyskaty]

A więc pakuję to w folię, naklejam znaczek i ślę w eter

To historie, których nie uświadczysz raczej pod sklepem

Dziś stoję ponad tym światem, gdzieś mam metę

A euforię wiąż z rapem, nie jest od tabletek

Daję ci zlepek treści kilku waszmościów

Nie znamy granic, wierz mi, to zamach na wasz kościół

I choć ci się poszczęści, nie zdołasz złamać nas, gościu

Hip-hop da ci moc, jeśli granic jak ja masz dość już


[Przerwa / Cuty / Scratche: DJ Chwiał (The Returners)]

Podążam w swoją stronę

Nie ma odległości ani granic

Dziś nie przestaniemy

Iść swoją drogą

Wiesz, nie jesteśmy tu przez przypadek


[Refren: Pyskaty]

Bo to jest nasz hip-hop, a nie wasz hip-hop

Wy mylicie hip-hop z marnym szajsem

Kochaj ten hip-hop, ciągle rób hip-hop

Jeśli kochasz hip-hop, a nie tę kasę