Juniper

By przyłu

On JUNIPER

Released on May 22, 2020

Thumbnail

[Zwrotka]

Idę przez ciemny i zadymiony klub

Klimat jak rodem z "Art Brut", kogoś bar zmógł

Smród wydawanych stów

Mam, luz już, nie przyszedłem tu kupować róż przecież

Dwie sprawy - seks, dragi

Dziwna sprawa, kiedyś by nas nie wpuszczali tutaj

Yo, ktoś szarpie się z ochroniarzami

Wbite w to - ważne, że mnie nie poznali

Raz, dwa, trzy, cztery, liczę kroki, zakręty

Muszę mieć awaryjne jak będę wymięty

Wychodząc na pewno się natknę na przybłędy (tak, tak, tak)

Robić selfie chcą, pstryka flash i shot

Nie, nie palę jointa, ale spalę stąd parę wrot, yo

Przycięli mnie, bo kto pije wodę (kto, kto, kto?), a nie przyjechał samochodem (kto, kto, kto?)

Chwila, moment, tylko się obejrzę, już pod nogami kłodę mam

Wracam sam, bo to nie mój klimat

Kaptur na łeb, ale znowu się zaczyna

Zanim dojdę do drzwi łapie mnie Twoja dziewczyna

I pyta czy zdjęcie to nie problem, "dawaj strzelaj" i zawijam

Oh, wychodzę z kina

Czasami rozkminiam, że to miasto mnie zabija

Zamawiam cierpa, teraz parę minut jak godzina

I podjeżdża rozjebana Skodzina

Skądinąd, dotąd, gdzieś tam, znowu jakaś gadka się przewija

Liczyłem na chwilę ciszy, ale wyskoczył z tekstem: "Pan coś nawija?"

Dwunastu gniewnych w bramie, a ja muszę na sklep

Fart, się okazało, że słuchają też mnie

I mniej nie więcej - ktoś zajebał babci rentę

A w rękawie tyle prochu co Oetker

Ja z nimi kosa na stałe, zgubili ogładę jak większość

Niby dzieci, a już dziadki (?)

Zbiegali na piętro, potem pod blok

Wydzierając pizdę: "Przyłuc, musisz to popchnąć"

Wyszedłem do sklepu po wódkę i wódkę

Pani kasjerka chce podpis, oh shit, liczyłem, że zapomni, bo jak jej dmuchnę...

Widzę pod murkiem wariatów, w chuj mieli tematów, no miało się zamiar pogrążyć

Też kurwa nie potrafiłem usiedzieć, jaki finał to Ci opowie Stemplowski

Jakie plotki, jakie plotki? Tanie plotki - takie plotki dementuję

Expecto Patronum, kurwy, dementor pięknie zmroził drina, ja pięknie dziękuję

Mamy w chuju cały rap, w małym palcu cały rap

One też kucały tam, chciały z nami

Miały w koło zjechać świat, bo to dla nich cały świat

Ale nie ma żony, tam są kurwami (yo)

Jak wjeżdża ten band, możesz być pewny, że będzie po bandzie

Po nitce do kłębka i rzucamy w sieć, przekażcie Ariadnie (yo)

Skazali nas wszystkich na śmierć, a to czy ten wyrok zapadnie

Czytaj z moich źrenic, już nigdy nic nie będzie jak dawniej