Released on February 14, 2018

7K Views

Thumbnail

[Refren]

A ja będę z tyłu na kanapie palił jazz

I dam się zawieźć znowu tym co kiedyś mnie zawiedli

Zanim mnie to wciągnie i mi zrobi z bani Meksyk

Muszę przeżyć lekcje i tak robię to bez przerwy


[Zwrotka 1]

Nie mówię off, nie mówię kończę, ja to robię non-stop

Grób albo willa, choć teraz się przyznać to błąd

Mamo to nie tak, że zapomniałem jak żyć

Że nie umiem spać i oczy na zapałki mam, jak

Matka nad dzieckiem, jak ojciec w robocie

Który chce do domu przynieść coś więcej

To nie moje miejsce, nie moi ludzie

Tak myślę codziennie

Że to moja żona i dzieci, to przecież niepewne

To przecież niepewne

Patrzę na swoje ręce

Drżą coraz bardziej i częściej

Jem z nich truciznę, przez podawanie ich kurwom na mieście

Na szczęście mam antidotum

Bo w trakcie powrotu zero kłopotu

Zapalam jazz, odpalam jazz, gaszę niepokój


[Refren x2]

A ja będę z tyłu na kanapie palił jazz

I dam się zawieźć znowu tym co kiedyś mnie zawiedli

Zanim mnie to wciągnie i mi zrobi z bani Meksyk

Muszę przeżyć lekcje i tak robię to bez przerwy