Released on November 2, 2018

Thumbnail

[Zwrotka 1]

Odparowuje ze mnie stres

Ten tydzień jak pies

Przynosi mi w pysku skierowanie

Nie chcę do lekarza biec

Na to, że nie mogę zasnąć nie chcę skarżyć się

Nigdy nie mówię dość

Zawsze to ciebie bawiło, że chcę więcej niż można

Zawsze chowałem złość

Za mała okazała się moja dłoń

Nie łapię wszystkiego

Pije wino tinto

Wreszcie mam weekend

Nie dzwoń do mnie w żadnej sprawie

Nie dzwoń nawet na chwilkę

Pisze proste piosenki powoli

Moje wersy stan paranoi

Non stop chowam swoje lęki

Z wiekiem coraz częściej się boisz

Jako dziesięciolatek pływałem tylko do boi

A dalej nie ładnie, bo tata powiedział że dalej to oj

I nawet dalej nie próbowałem

W wieku twojego chłopaka to tez się woziłem jak Roy

A teraz to w wannie

Zaczynam ten weekend i czuję w mięśniach

Że skończy się tak jak zawsze


[Refren]

Za dużo tabletek szczęścia

Za mało myśli by przestać

Kiedy ja zdążę to wszystko odespać ej, ej

Znowu nie starcza mi pensja

Znowu męczy mnie presja

Kiedy ja skończę rymować jak dzieciak ej, ej


[Zwrotka 2]

Testuję możliwości

Twój chłopak wozi się bardziej niż Uber

Patrzy na mój ortalion prędkości

Ja strzegę prawilności

Nie słucham Kombii

To pokolenie czas kupuje na torby

Okłamał nas Norbi

Kobiety są zimne jak pizza z Biedronki

Latam po barach jak po piłkę corgi

Jak po dżungli Mowgli

I jak byśmy mogli

To byśmy w ogóle nie schodzili z orbit

Koncerty i after

I staram się ograniczać te tańce

A to nie jest takie fajne

Wszystko czuję siedem razy bardziej


[Refren]

Za dużo tabletek szczęścia

Za mało myśli by przestać

Kiedy ja zdążę to wszystko odespać ej, ej

Znowu nie starcza mi pensja

Znowu męczy mnie presja

Kiedy ja skończę rymować jak dzieciak ej, ej