Streetcode

By Profeat

On 50-313

Released on March 19, 2016

5K Views

Thumbnail

[Zwrotka 1: Profeat]

Wychodzę się zmierzyć ze zmrokiem

Pierdolę czego oczekuje każdy z was

Nawinę se kurwa jak wolę

Nie słucham waszych sugestii i rad

Wbijam tu zgarnąć co moje

Nie czekam już, ile można tak stać?

Wchodzę z buta i rozpierdolę

Za moment zobaczysz tu huragan z drzazg

Za długo czekałem tu na swoją kolej

Jebać konwenanse, nie odstąpię na bank

Cisnę pewnie swoim torem, może pannę

Ale nie przepuszczaj mych szans

Ujmę to tak, że skubnę ten hajs

Bo flow nie jest wtórne i płynie do gwiazd

Nie mrugnę jak blask od fleszy i lamp

Debile są ślepi, chcą prowadzić nas?

Zapal ten grass gdzieś, podejdź na lajcie

Typy tu nic nie czają, podbijają tu

Jakby potrzebny był mi hypeman

Są zabawni bardzo, ja też lubię se zaszaleć

Ale panuję nad gadką, łajzo

Niepoprawny jak Tyson, zdradzę ci na ucho sekret

- dziś kołuję jak albatros

Dziś kołuję jak albatros x3


[Refren: Profeat]

Rzucam styl na street jak Versace

Świeży styl jak nikt, dawaj papier

Choć podziemny sznyt, sprawdzaj zasięg

Czas już wbić na szczyt jak Versace (x3)


[Zwrotka 2: Dead Type Baron]

Mam własne podejście

Nie cofnę się na tym etapie przed niczym

W dupie mam respekt od twoich idoli

No bo jestem sobą i nie próbuję tu być kimś

Nie dbam nawet o to czy skumasz

Ale skoro tu jesteś, to posłuchaj mnie chwilę

Bo mam prawdę na moich wersach

To rzadkie, trzy czwarte ci tutaj jej nie nawinie

Często tu tracę głowę

Ale jak u hydry po chwili wyrastają dwie nowe

Moje sny są świadome jak ruchy

Choć to już normalne, że szukamy drogi na skróty

Nie mam targetu, to gówno i tak samo trafia ci w głowę

Palę te skuny na codzień żeby zrzucić te stresy

Co noszę na sobie, sprawdź moją modę

Chodzę na głodzie, nie mówię o narko, to kwestia psychiki

I tak długo zostaniesz pusty jak dasz sobie wmówić

Że przez to, co robisz to stajesz się nikim

Ja nie jestem nikim więcej niż sobą

Nie ufam na słowo, to dawno nabyte

A skoro już bujamy się na tym haju obłokach

To nie ma problemu, żeby rozbujać publikę

Nie jestem wilkiem i nie chcę, mój zodiak tu mówi za siebie

Wolę mieć klucze do nieba jak Simmie

Niż te do sukcesu, no bo już są niepotrzebne

Ludzię odchodzą, ja muszę iść dalej

A to, co pierdolą nie rusza mnie wcale

A jak kręcisz blanty, nie pytaj czy palę

Po prostu to wdychaj i podaj mi dalej


[Refren: Profeat]


[Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]